poniedziałek, 26 października 2026

PROZA POLSKA - rys historyczny...

 Dzień dobry, Czytelniku!

Czy proza może być dziełem sztuki? Materializacją najwyższej formy konsumpcji, jej przedmiotem. Według mnie – owszem, może, co więcej: przedstawię w tekście niniejszym, które z dzieł powstałych przez bieg wieków procesu historycznoliterackiego uważam za wyjątkowe       i nieśmiertelne. Zajmę się literaturą polską. Omówię lektury, o których myślę jak o arcydziełach sztuki. Problemem tym zajmował się Witkacy i roztrząsał kwestię uznania powieści za dzieło sztuki. Wykład ten bowiem obrał sobie za cel ukazanie najwyższej próby gatunku powieści, rzadziej noweli czy opowiadania. Treść, jaką niosą powieści, jest przeróżna, a temat, jaki obiera dzieło, nie jest powodem wyborów, jakich dokonałem, egzemplifikując najciekawsze lektury do dokładnego im się przyjrzenia. Jasnym jest, że im bliżej współczesności, przybywa autorów, przybywa godnych do przeczytania pozycji. Rośnie oceaniczna fala literatury zawłaszczająca coraz szerszy brzeg. Rewiry egzystencji i życia brane są pod lupę arcydzieł lub zgoła nie wartościowych publikacji. Jednak nawet najnędzniejsze z żyjących z nami stworzeń wnosi coś w dyskusję, w bogactwo urodzaju albo w głód trupiobladego świtu, w skręt ciała potrzebującego kolejnej działki towaru, by funkcjonować… Jakkolwiek się czujesz (mam nadzieję, że tych negatywnych uczuć nie ma), prawda pozostaje prawdą. Literatura opowiada nam            o świecie, objaśniając zjawiska nim rządzące — od najdrobniejszych impulsów po potężne katastrofy czy spektakularne zwycięstwa. Zmienia sposoby narracji, styl języka i funkcję, jaką pełni w życiu każdego z czytelników.

 

 

ŚREDNIOWIECZE

 

Dominującymi formami w prozie średniowiecznej są: kroniki, żywoty świętych, legendy oraz inne pisma religijne. Anonimowi najczęściej autorzy wykorzystywali możliwości literatury utylitarnie. Chcieli za pomocą tekstu przekazać wiedzę religijną, historyczną oraz moralną. Nie pragnęli sławy, czyli być znanymi, ale podobać się Panu Bogu. Mamy w tej epoce do czynienia z zabytkami,                  z kształtem historii ogólnie znanym i niezmiennym przez bieg wieków. Spojrzenie na ówczesne dzieła i ich interpretacja pogodziły wiele interesów i dziś dokładnie wiemy, jak je odczytywać. W średniowieczu mamy do czynienia z trzema prawdziwymi dziełami prozy polskiej, ale spisanej po łacinie, mianowicie: „Kroniką polską” Galla Anonima, „Kroniką polską” Wincentego Kadłubka oraz „Rocznikami” Jana Długosza. W epoce, gdy dominowała łacina jako język inteligencji, ludzi umiejących czytać, wyjątkowymi przypadkami były dzieła w języku narodowym. Ponadto sztukę podporządkowano religii, więc coś w oderwaniu od tej konwencji praktycznie nie ma racji bytu. Historia biegła torem planu Boga, nie zdarzało się nic przeciw Niemu, chyba że dzieło Szatana. Zły duch jedynie mógł krzyżować porządek wyższej instancji.

 

 

RENESANS

 

Język polski rozwinął się jako język literacki. Wspomnę raz jeszcze powiedzenie Mikołaja Reja: „Polacy nie gęsi        i swój język mają”. To był najsilniejszy impuls do używania polszczyzny w piśmie. Po polsku pisał Jan Kochanowski, ale to twórczość wierszowana. Dzieła jednak inteligencji wciąż ukazują się po łacinie — to język urzędowy. Dla tych, którzy pragnęli rozgłosu nie tylko w Polsce, ale również w Europie, łacina stawała się jedynym wyjściem dla twórczości literackiej. Pisma z zamierzchłych wieków mają charakter dydaktyczny, propagują humanizm, skupiają się na człowieku i państwie.

Mikołaj Rej napisał dwa dzieła w języku polskim: „Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wójtem               a Plebanem”. Jest to utwór publicystyczny, ujęty w ramy dialogu satyrycznego. Trzech reprezentantów różnych warstw społecznych rozmawia o problemach państwa           i społeczeństwa. Oskarżają się wzajemnie o nadużycia, chciwość i zaniedbywanie obowiązków. Wniosek jest jeden: potrzeba naprawy Rzeczypospolitej. Duchowieństwo musi wykorzenić hipokryzję. Wysoka szlachta odrzucić egoizm oraz okazać więcej troski                 o państwo. Chłopi muszą ulżyć swojemu losowi.

Druga rzecz w języku polskim to „Żywot człowieka poczciwego”. To krótki traktat moralistyczny. Rej przedstawia wzór idealnego szlachcica, ziemianina, który żyje zgodnie z naturą. Jest człowiekiem uczciwym                    i pobożnym, dobrze gospodarującym majątkiem. Wzorowy ziemianin troszczy się o rodzinę, unika zbytków i sporów, zachowując we wszystkim, co czyni i mówi, umiar… Jest ideałem kierującym się cnotą, w znaczeniu virtu. Łacińskie: ecce Vir! Znajduje tu swój sens. Ideał ma życie spokojne i harmonijne i czerpie z niego najżywszą radość. Szanuje równocześnie pracę i porządek, jak każdy dobry obywatel. Dzieło jest głęboko humanistyczne, afirmuje życie ziemskie i pochwala umiar, wierząc                 w możliwość osiągnięcia szczęścia.

 

BAROK (XVII WIEK)

 

W baroku proza staje się bardziej różnorodna. Powstają: pamiętniki, relacje z podróży, dział literatury politycznej. Najważniejszym twórcą tej doby podręczniki mianują Jana Chryzostoma Paska… Jego „Pamiętniki” to żywy obraz języka polskiego z XVII wieku. Zapisane kwitnącym stylem, potocznym i gawędziarskim. W treści znajdziemy liczne przysłowia, anegdoty oraz powiedzenia szlacheckie. Liczne są również łacińskie wtrącenia, charakterystyczne, podkreślające szlachecki stan. Treść jest mocno subiektywnie wyrażona i barwna w opisach, ekspresyjna. Dzieło dzieli się na dwie części: 1. Lata wojenne. 2. Życie ziemiańskie. To niezwykle cenne źródło wiedzy                         o obyczajach, mentalności i życiu codziennym sarmackiej szlachty w XVII wieku w Polsce.

Wciąż dominuje twórczość liryczna. W miarę jak życie nabiera form wspólnej pracy społeczeństwa, szerzenia edukacji, dominować zaczynają powieść i opowiadania. Rozwój psychologicznej sfery egzystencji dopiero pociąga za sobą ewolucję gatunkową i przerzucenie ciężaru treści w słowo prozy z nastroju poetyckiego. Liryka owszem jest obecna nieustannie i niezłomnie, ale z biegiem wieków głośniejszy wydźwięk zdobywa sobie proza. Waga znaczeń przechyla szalę na stronę zwykłego tekstu, mowy niewiązanej.

 

OŚWIECENIE (XVIII WIEK)

 

Literatura w tym okresie zostaje przyporządkowana idei naprawy społeczeństwa. Proza jest wówczas narzędziem, za pośrednictwem którego przekazywane są treści edukacyjne. Wdrażanie reform społecznych rozpoczyna się od konkretnego tekstu, od krytyki brzydkich obyczajów i pochwały umiaru oraz zdrowego trybu rozumowania. Najważniejsi prozaicy polskiego oświecenia i ich dzieła to:

Ignacy Krasicki, twórca pierwszej polskiej powieści nowożytnej pod tytułem „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”. Utwór łączy elementy powieści przygodowej, satyry obyczajowej, utopii i powieści edukacyjnej. Celem nie była rozrywka, ale krytyka wad polskiego społeczeństwa, propagowanie idei oświeceniowych, ukazanie wzoru racjonalnego obywatela oraz procesu dojrzewania człowieka. Na łamach książki Krasicki wyśmiewa sarmackie wychowanie, zacofanie szlachty, powierzchowną edukację i bezmyślną pogoń za modą.

Bohater powieści trafia do miejsca, w którym rozwija się utopijne społeczeństwo. Koncepcja zaiste cudownego kraju, w którym wszyscy są uczciwi, pracują dla wspólnego dobra i kierują się rozsądkiem. Nie istnieją tam wyzysk ani konflikty społeczne. W miarę postępu akcji bohater przechodzi przemianę: od naiwności, przez błędy i pomyłki, do mądrości i dojrzałości. Krasicki ukazuje prawdę: człowiek nie rodzi się mądry — potrzebuje dobrej edukacji, wytrwałości w pracy nad sobą i zdobywania doświadczenia.

W epoce oświecenia ważne są również pisma Hugona Kołłątaja, publicysty politycznego i działacza Komisji Edukacji Narodowej. Ich tematyka obejmuje reformy państwa, edukację oraz poprawę sytuacji mieszczan               i chłopów.

XVIII wiek przyniósł również otwarcie pierwszej nowoczesnej biblioteki publicznej w Polsce; zwykle uważa się za nią Bibliotekę Załuskich w Warszawie, założoną w 1747 roku przez braci Józefa Andrzeja i Andrzeja Stanisława Załuskich. Była jedną z największych bibliotek Europy XVIII wieku i poprzedniczką dzisiejszej Biblioteki Narodowej.

Warto wspomnieć o Julianie Ursynie Niemcewiczu, pisarzu, poecie, dramaturgu, publicyście oraz polityku         i działaczu społecznym, czyli człowieku-orkiestrze. Jego „Pamiętniki czasów moich” to autobiografia dokumentująca epokę jako pamiętnik historyczny. Jej treścią są własne przeżycia, jak również wydarzenia              o znaczeniu narodowym. Utwór stanowi wdzięczne połączenie historii, literatury, publicystyki i osobistych wspomnień. To bezcenne źródło wiedzy o obyczajach, polityce, kulturze oraz życiu codziennym w XVIII i na początku XIX wieku.

Wniosek jest jeden: społeczeństwo powiększa kręgi inteligencji. I ludzie niosący światło dla narodu piszą po polsku. Język ojczysty zdobywa dominację w piśmie, gdy łacina umiera. Makaronizmy są obecne, owszem, ale teksty są nimi przetykane nieznacznie. Walczy się ze zjawiskiem nasycania wypowiedzi pisemnych obcojęzycznymi słówkami czy wyrażeniami.

 

 

ROMANTYZM (1822-1863)

 

Epoka w znacznej mierze kojarzona jest z piękną poezją, działają bowiem trzej wieszcze, ale rozwijają się też ważne formy prozatorskie. Zygmunt Krasiński pisał piękną prozę o podróży przez Szwajcarię oraz całą masę listów, np. do Delfiny Potockiej. Adam Mickiewicz wydał „Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”, pisał również listy, artykuły publicystyczne oraz „Wykłady paryskie”. „Księgi…” stylem przypominają Biblię i są jednym                   z najważniejszych pism polskiego mesjanizmu. Juliusz Słowacki natomiast pozostawił w spuściźnie twórczej napisane prozą „Genezis z ducha” — mistyczne pismo o formowaniu się świata.

Poza pismami wieszczów mamy do czynienia                              z wyjątkowym na skalę światową zjawiskiem, mianowicie z Józefem Ignacym Kraszewskim. Genialny pisarz stworzył ponad dwieście dwadzieścia powieści i napisał tysiące listów. W jego dorobku znajduje się przecież pokaźny zbiór zatytułowany „Dzieje Polski”, obejmujący okres od początków państwa polskiego, czyli od „Starej baśni”, lektury obowiązkowej na studiach polonistycznych, aż po saskie rozpasanie i utratę państwowości. Kraszewski pisał na wysokim poziomie. Wszystko, co wyszło spod jego pióra, ma wartość ponadczasową. Studiuje charaktery równie wnikliwie, jak robił to Honoré de Balzac we Francji — czyli genialnie! Opisuje świat w dobie, gdy zaborcy wykorzeniają nasz piękny język i zachwycającą kulturę. Tłem jego opowieści są Kraków, Warszawa, Wilno i Drezno. Światłość i obycie oraz niesamowita erudycja pozwalają mu osądzać zjawiska polityczne, które zachodzą ówcześnie w Europie, z dużą dozą wnikliwości. Poza tym ogromna znajomość życia czyni z jego powieści nieprzebraną skarbnicę lepszej wiedzy. Józef Ignacy Kraszewski był pisarzem epoki romantyzmu, lecz jego rozległa twórczość prozatorska zapowiadała realizm i częściowo przygotowała grunt pod polski pozytywizm. Kraszewski to pomost i dowód na to, że epoki literackie mają płynne granice. Przenikają się w nich nowe prądy z przemijającymi. Nie ma jednej ostrej cezury oznaczającej koniec danego prądu literackiego           i rozbłysk nowego światła. Powstają jeszcze dzieła romantyczne, gdy już pojawiają się utwory gatunkowo podporządkowane pozytywizmowi. Romantyzm trwa jeszcze w wielu sercach, gdy rozumy poczyna napełniać myśl o pracy pod dyktando realizmu.

Nie sposób pominąć jednego z wartościowych dzieł polskiej prozy powstałych w dobie trzech wieszczów. Mam na myśli dzieło „Pamiątki Soplicy” Henryka Rzewuskiego, jeden z najważniejszych utworów polskiej prozy XIX wieku i klasyczny przykład gawędy szlacheckiej. Mowa w utworze jest stylizowana na narrację dawnej szlachty, dlatego występuje w nim wiele łacińskich wtrętów, sentencji i archaizmów. Publikacja ta utrwaliła wzór gawędy szlacheckiej; stanowiła również inspirację do napisania „Pana Tadeusza”, a także dla późniejszej literatury historycznej.

 

POZYTYWIZM (1864-1890)

 

Jest to pierwszy wielki wiek polskiej powieści. W jej konwencji zaczynają dominować realizm i analiza społeczna, a poruszane są problemy pracy i edukacji. Łono polskiej literatury wydaje w tej dobie kilkoro wspaniałych autorów. Mam na myśli Bolesława Prusa, Elizę Orzeszkową i Henryka Sienkiewicza. Tworzy w tym czasie oczywiście Józef Ignacy Kraszewski, cegiełka po cegiełce budując gmach wyobrażeń na miarę geniusza prozy. Powstają nieśmiertelne dzieła, spisywane słowo po słowie na kartach historii. Głośna ostatnimi dniami „Lalka”          B. Prusa to wiekopomny tekst nie tylko o cudownym uczuciu miłości, ale także obraz epoki, ukazujący jej systemy i opowiadający o tym, jak robiono majątki i jak je trwoniono. Głównym bohaterem jest Stanisław Wokulski, bogaty kupiec i były uczestnik powstania styczniowego. Zakochuje się w arystokratce Izabeli Łęckiej i próbuje zdobyć jej względy. Miłość ta okazuje się jednak pełna rozczarowań.

Kobiety stają się bohaterkami nie tylko w książkach, ale również jako ich autorki. Do tej pory było to zjawisko marginalne i wyjątkowe, teraz zaś kobiety piszą na równi z mężczyznami. Hasło tytułowe „Emancypantki” może przewodzić prądom myślowym umysłów otwartych na nowożytny świat. Dusza kobieca staje się warta omówienia oraz godna wolności w szerokim zakresie. Prus pokazuje, jak trudne było życie kobiet, które chciały zdobyć wykształcenie, pracować zawodowo i uniezależnić się od mężczyzn. Tytułowe „emancypantki” to kobiety dążące do większej wolności i samodzielności. Jego stanowisko — stanowisko Bolesława Prusa — jest typowo pozytywistyczne: kobiety powinny mieć możliwość nauki i pracy, ale zmiany społeczne muszą opierać się na rozsądku, wiedzy i odpowiedzialności. Autor nie opisuje jednej emancypacji, lecz wiele różnych dróg życiowych kobiet, dlatego powieść jest cennym dokumentem przemian społecznych w polskim pozytywizmie.

Eliza Orzeszkowa i jej piękna powieść „Nad Niemnem” to nowa niebieska gwiazda na firmamencie literatury polskiej. Ogromna księga, którą zapisała autorka, zachwyca nas przez wieki. Wydana w 1888 roku powieść realistyczna ukazuje życie polskiej szlachty po powstaniu styczniowym oraz znaczenie pracy, patriotyzmu i pamięci historycznej. Wszystko to przedstawiono na tle losów Justyny Orzelskiej i Jana Bohatyrowicza.

I trzecia postać pierwszorzędna wśród pisarzy pozytywizmu, czyli Henryk Sienkiewicz… Nobel za „Quo vadis” jest dowodem profesjonalizmu w pisaniu powieści. Sienkiewicz kreuje wyjątkowe charaktery i pisze ku pokrzepieniu serc trzy ogromne tomy na kanwie historycznych zwycięstw cnoty rycerskiej nad agresją            i złem. Henryk Sienkiewicz zapisał się w historii jako jeden z najwybitniejszych twórców. Jego bohaterowie czarno na białym dowodzą, że warto walczyć o lepszy świat. Wyraźnie stawiane granice pomagają nam wykształcić zdrowe poczucie moralności, czyli pojęcie dobra i zła. Uczymy się tego od rodziców, przyjaciół, rozmawiając          i właśnie z książek – czytając!

 

MŁODA POLSKA (1890-1919)

 

Realizm został podważony przez modernizm. Tak jak Émile Zola powiedział kiedyś Jorisowi-Karlowi Huysmansowi, że ten drugi swoją powieścią „Na wspak” podważył cały naturalizm autora dwudziestu nieśmiertelnych tomów „Historii rodziny…”. To było subiektywne odczucie pisarza; ja kocham obu. Ich twórczość — tak śmiało nazywam powieść sztuką w tym kontekście, bo obaj twórcy są genialni — to najwyższe loty mojej wyobraźni. Ale wracając do modernizmu w Polsce.

Mamy Władysława Stanisława Reymonta, autora „Chłopów” i zdobywcę Nagrody Nobla. To czterotomowe, wiekopomne dzieło, w którym pojawiają się fragmenty dotyczące życia wewnętrznego bohaterów. Psychologia     w „Chłopach” przejawia się przede wszystkim                            w ukazywaniu uczuć i motywacji bohaterów, wewnętrznych konfliktów oraz przeżyć emocjonalnych związanych z miłością, zazdrością, dumą i poczuciem krzywdy. Reymont ma w dorobku jeszcze więcej prozy.

Na Nagrodę Nobla zasługiwał równie mocno Stefan Żeromski, ale nagroda od Rosjan zadecydowała o tym, że Szwedzi nie obdarowali go prestiżową nobilitacją. Jest autorem powieści, które są lekturami w szkole i na studiach, podobnie jak utwory Reymonta. „Ludzie bezdomni”, „Przedwiośnie” oraz „Dzieje grzechu” — ta ostatnia powieść pozwoliła mi zrozumieć, czym jest prawdziwa i tragiczna miłość kobiety do mężczyzny. Żeromski jest rewelacyjny. Uwielbiam jego prozę i jest dla mnie wzorem wśród moich licznych, dobrych doświadczeń z literaturą. Psychologizm u Stefana Żeromskiego polega na wnikliwym ukazywaniu przeżyć wewnętrznych bohaterów, ich emocji, rozterek moralnych i konfliktów sumienia. Autor analizuje motywy postępowania postaci oraz pokazuje ich wewnętrzną walkę między ideałami a rzeczywistością.

Dwaj jeszcze, może mniej znani szerszym kręgom czytelników, ale równie ważni, zwłaszcza dla mnie osobiście, pisarze to Wacław Berent oraz Tadeusz Miciński. Pierwszy – autor „Próchna”, powieści                        o dekadentach, ludziach bez solidnego oparcia, zatracających się w używaniu i konsumowaniu najwyższej formy rozrywki, czyli sztuki. Ich ciągi myślowe, motywacje i wrażenia stanowią treść poetyckiego wywodu Berenta, żyjącego pod zaborami. Powieść, napisana trudnym językiem, opowiada historię trzech albo czterech bohaterów – niezwykłych ludzi szukających sensu                 w codzienności. Złamani doskonałością tajemnicy próbują ją rozwikłać, zanim skończy się czas, ale to niemożliwe. Alkohol, kobiety, opium — takie kombinacje są synonimem kłopotów… Berent należy do najwybitniejszych prozaików polskiego modernizmu. Jego twórczość stanowi pomost między realizmem XIX wieku a nowoczesną powieścią psychologiczną                           i intelektualną XX stulecia. Warto wspomnieć też                   o działalności translatorskiej Wacława Berenta, bowiem ma on w swoim dorobku twórczym tłumaczenie „Tako rzecze Zaratustra” niemieckiego autora Fryderyka Nietzschego. Trudno mi podkreślać wszystkie te fakty, tak mocno jestem w nich osadzony, iż zdaje mi się niemożliwe nie znać tak wiekopomnych dzieł. Tłumaczenie tej poetyckiej skarbnicy przypowieści jest kongenialne. Polski pisarz dał nam drugi oryginał…

Tadeusz Miciński, autor „Nietoty. Księgi tajemnej Tatr”. Genialne arcydzieło, które powinien znać każdy Polak,       a przynajmniej pierwsze sto stron tej powieści… Ja, przeczytawszy ją cztery razy i jeszcze dwa razy podczas nagrywania audiobooka, wciąż odczuwam możliwość dalszego nasycania się jej treścią. To magiczna, duchowa podróż przez górskie szczyty, pośród czarnych mszy Szatana Trismegisto… To wizja świata przepełnionego magicznymi rytuałami i modlitwami do bóstw potępionych mądrości. Dwaj wymienieni autorzy różnili się temperamentem: Berent był pisarzem intelektualnym i analitycznym, Miciński zaś wizjonerem, mistykiem              i symbolistą… Obaj żyją w cieniu; dopiero ktoś, kto zna arkana literackich osiągnięć, odnajduje ich niezaprzeczalny czar. Można powiedzieć, że obaj pisarze postawili to samo pytanie: co zrobić z człowiekiem                   i kulturą przełomu wieków, które utraciły dawne fundamenty?

Z omówieniem postaci Stanisława Ignacego Witkiewicza, czyli Witkacego, jest mały problem. To twórca przełomu epok. Był starszy od Witolda Gombrowicza, ale większość swoich pism opublikował w dwudziestoleciu, dlatego zajmiemy się tą epoką…

 

DWUDZIESTOLECIE MIĘDZYWOJENNE (1918-1939)

 

Dwaj pierwsi pisarze polskiej literatury, dzięki którym pokochałem te rubieże i dziedziny: Witold Gombrowicz oraz Witkacy. Gombrowiczowskie „Ferdydurke” to moje pierwsze zachwyty nad klasyką literatury pięknej. Czytałem, jakbym przeżywał tę jazdę na sobie samym. Ten blagierski manewr nabierania gości! To nie był początek przygody z literaturą, ale wówczas pokochałem ją naprawdę… Byłem buntownikiem przeciw formie, przeciw przyprawianiu „gęby” i przeciw „upupianiu”. Bunt uczniów ze szkoły wyimaginowanej przez Gombrowicza stanowił mój program; myślałem podobnie. Tak jak uczniowie ci nie rozumieli, czemu mają się zachwycać Słowackim, tak i ja pojąłem to dużo później. Lektury szkolne, począwszy od przeczytanego „Ferdydurke”, zaczęły mi się podobać i uznałem je za najwartościowsze książki. Wszystkie dzieła, które wyszły spod pióra Witolda Gombrowicza, są genialne, rewelacyjne i świetne. Polecam je z czystym sumieniem i zachęcam do samodzielnego zapalania świateł opromieniających jego teksty. On chce być czytany na nowo, interpretowany w nowych marzeniach. Obdarowuje przestrzenią do jej myślowej penetracji. Ideał to koniec i kropka.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, alias Witkacy. Narkoman, którego nazwiskiem mianuje się ulice miast. Pisał bardzo refleksyjnie, był jednoosobową armią, bo malował, filozofował, a także fotografował. Tematem jego powieści i książek często są narkotyki — bardzo ciekawy dla mnie rewir wiedzy, o którym sam opowiadam, by szerzej zrelatywizować zjawisko i stanowczo stwierdzić, że nie warto! Komplikacja życia, które jest piękne, jeśli takim je chcemy, to rzeczywiście problem. Witkacy, na podstawie własnych lub cudzych doświadczeń, przedstawia wpływ wywierany przez specyfiki, opisuje go słowo po słowie… To cenna wiedza, której śmiało sobie zaoszczędźmy, bo – co dalej?

Powieści Witkacego stopniują napięcie, od eksplozji do eksplozji. Ekstremum ewoluuje w jeszcze mocniej nabrzmiały wrzód i tak potęguje znaczenia aż do spuchnięcia i eksplozji treści. Zachwyt powiększa się             i powiększa w nieskończoność. Wszystko precyzyjnie nazwane doskonale pojętą aparaturą słowotwórczą. Ostateczne prawdy wieńczone są jeszcze głębszą ostatecznością, jeszcze wyższym pułapem na stropie niebios przeczystym.

Trzecią z tych osób, które wywarły na mnie nieprzemijający wpływ, jest Bruno Schulz, polski Żyd, zabity podczas wojny w 1942 roku w Drohobyczu. Napisał dwa zbiory opowiadań, które łatwo mieszczą się                      w niewielkiej objętościowo książce: „Sklepy cynamonowe” oraz „Sanatorium pod klepsydrą”. To dwa mocno przeintelektualizowane dzieła, mające właśnie w tym inteligenckim wyrazie największą wartość. Cechuje je precyzyjna aparatura pojęciowa i „łacińskie internacjonalizmy” wzbogacające treść wywodów na temat ojca i dorastania w letnie dni i wieczory. Schulz stworzył pojęcie Autentyku, czyli wielkiej księgi, do której stale dopisujemy wersy, kolejne linie tekstu, mnożąc znaczenia i potęgując sensy. Treść też nabiera wagi. Każdy z nas ma taki Autentyk, każdy z nas jest architektem własnej rzeczywistości i mamy wielki wpływ na to, jak potoczą się nasze losy i jaką powieść o sobie napiszemy.

Warto powiedzieć kilka słów o dwóch paniach, które wypracowały zaiste rzetelny rzemieślniczy warsztat                i zbudowały go na solidnym fundamencie talentu. Mam na myśli Zofię Nałkowską, autorkę „Granicy”, czyli krótkiej historii kariery Zenona Ziembiewicza. Książka opowiada o losach człowieka ambitnego i zdolnego, który pragnie osiągnąć sukces oraz zachować moralną uczciwość, lecz stopniowo wikła się w kompromisy, kłamstwa i zdrady. Drugą z kobiet międzywojnia jest Maria Dąbrowska, autorka „Nocy i dni” — epopei rodzinnej ukazującej życie polskiego ziemiaństwa od powstania styczniowego do początku XX wieku. Głównymi bohaterami są Barbara         i Bogumił Niechcicowie. Powieść przedstawia ich małżeństwo, codzienne troski, pracę, miłość, rozczarowania i przemijanie. Proza ta eksperymentuje        z językiem i konstrukcją narracji oraz rozwija precyzyjny psychologizm postaci, ukazując ich motywacje, intencje     i impulsy.

Tutaj zakończę mój wykład. Dalej jest literatura czasu wojny i okupacji. Trzy Nagrody Nobla dla Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej oraz Olgi Tokarczuk. Pojawia się wiele atrakcyjnych, ciekawych i pouczających powieści. Czytać warto!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz