poniedziałek, 26 października 2026

PROZA POLSKA - rys historyczny...

 Dzień dobry, Czytelniku!

Czy proza może być dziełem sztuki? Materializacją najwyższej formy konsumpcji, jej przedmiotem. Według mnie – owszem, może, co więcej: przedstawię w tekście niniejszym, które z dzieł powstałych przez bieg wieków procesu historycznoliterackiego uważam za wyjątkowe       i nieśmiertelne. Zajmę się literaturą polską. Omówię lektury, o których myślę jak o arcydziełach sztuki. Problemem tym zajmował się Witkacy i roztrząsał kwestię uznania powieści za dzieło sztuki. Wykład ten bowiem obrał sobie za cel ukazanie najwyższej próby gatunku powieści, rzadziej noweli czy opowiadania. Treść, jaką niosą powieści, jest przeróżna, a temat, jaki obiera dzieło, nie jest powodem wyborów, jakich dokonałem, egzemplifikując najciekawsze lektury do dokładnego im się przyjrzenia. Jasnym jest, że im bliżej współczesności, przybywa autorów, przybywa godnych do przeczytania pozycji. Rośnie oceaniczna fala literatury zawłaszczająca coraz szerszy brzeg. Rewiry egzystencji i życia brane są pod lupę arcydzieł lub zgoła nie wartościowych publikacji. Jednak nawet najnędzniejsze z żyjących z nami stworzeń wnosi coś w dyskusję, w bogactwo urodzaju albo w głód trupiobladego świtu, w skręt ciała potrzebującego kolejnej działki towaru, by funkcjonować… Jakkolwiek się czujesz (mam nadzieję, że tych negatywnych uczuć nie ma), prawda pozostaje prawdą. Literatura opowiada nam            o świecie, objaśniając zjawiska nim rządzące — od najdrobniejszych impulsów po potężne katastrofy czy spektakularne zwycięstwa. Zmienia sposoby narracji, styl języka i funkcję, jaką pełni w życiu każdego z czytelników.

 

 

ŚREDNIOWIECZE

 

Dominującymi formami w prozie średniowiecznej są: kroniki, żywoty świętych, legendy oraz inne pisma religijne. Anonimowi najczęściej autorzy wykorzystywali możliwości literatury utylitarnie. Chcieli za pomocą tekstu przekazać wiedzę religijną, historyczną oraz moralną. Nie pragnęli sławy, czyli być znanymi, ale podobać się Panu Bogu. Mamy w tej epoce do czynienia z zabytkami,                  z kształtem historii ogólnie znanym i niezmiennym przez bieg wieków. Spojrzenie na ówczesne dzieła i ich interpretacja pogodziły wiele interesów i dziś dokładnie wiemy, jak je odczytywać. W średniowieczu mamy do czynienia z trzema prawdziwymi dziełami prozy polskiej, ale spisanej po łacinie, mianowicie: „Kroniką polską” Galla Anonima, „Kroniką polską” Wincentego Kadłubka oraz „Rocznikami” Jana Długosza. W epoce, gdy dominowała łacina jako język inteligencji, ludzi umiejących czytać, wyjątkowymi przypadkami były dzieła w języku narodowym. Ponadto sztukę podporządkowano religii, więc coś w oderwaniu od tej konwencji praktycznie nie ma racji bytu. Historia biegła torem planu Boga, nie zdarzało się nic przeciw Niemu, chyba że dzieło Szatana. Zły duch jedynie mógł krzyżować porządek wyższej instancji.

 

 

RENESANS

 

Język polski rozwinął się jako język literacki. Wspomnę raz jeszcze powiedzenie Mikołaja Reja: „Polacy nie gęsi        i swój język mają”. To był najsilniejszy impuls do używania polszczyzny w piśmie. Po polsku pisał Jan Kochanowski, ale to twórczość wierszowana. Dzieła jednak inteligencji wciąż ukazują się po łacinie — to język urzędowy. Dla tych, którzy pragnęli rozgłosu nie tylko w Polsce, ale również w Europie, łacina stawała się jedynym wyjściem dla twórczości literackiej. Pisma z zamierzchłych wieków mają charakter dydaktyczny, propagują humanizm, skupiają się na człowieku i państwie.

Mikołaj Rej napisał dwa dzieła w języku polskim: „Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wójtem               a Plebanem”. Jest to utwór publicystyczny, ujęty w ramy dialogu satyrycznego. Trzech reprezentantów różnych warstw społecznych rozmawia o problemach państwa           i społeczeństwa. Oskarżają się wzajemnie o nadużycia, chciwość i zaniedbywanie obowiązków. Wniosek jest jeden: potrzeba naprawy Rzeczypospolitej. Duchowieństwo musi wykorzenić hipokryzję. Wysoka szlachta odrzucić egoizm oraz okazać więcej troski                 o państwo. Chłopi muszą ulżyć swojemu losowi.

Druga rzecz w języku polskim to „Żywot człowieka poczciwego”. To krótki traktat moralistyczny. Rej przedstawia wzór idealnego szlachcica, ziemianina, który żyje zgodnie z naturą. Jest człowiekiem uczciwym                    i pobożnym, dobrze gospodarującym majątkiem. Wzorowy ziemianin troszczy się o rodzinę, unika zbytków i sporów, zachowując we wszystkim, co czyni i mówi, umiar… Jest ideałem kierującym się cnotą, w znaczeniu virtu. Łacińskie: ecce Vir! Znajduje tu swój sens. Ideał ma życie spokojne i harmonijne i czerpie z niego najżywszą radość. Szanuje równocześnie pracę i porządek, jak każdy dobry obywatel. Dzieło jest głęboko humanistyczne, afirmuje życie ziemskie i pochwala umiar, wierząc                 w możliwość osiągnięcia szczęścia.

 

BAROK (XVII WIEK)

 

W baroku proza staje się bardziej różnorodna. Powstają: pamiętniki, relacje z podróży, dział literatury politycznej. Najważniejszym twórcą tej doby podręczniki mianują Jana Chryzostoma Paska… Jego „Pamiętniki” to żywy obraz języka polskiego z XVII wieku. Zapisane kwitnącym stylem, potocznym i gawędziarskim. W treści znajdziemy liczne przysłowia, anegdoty oraz powiedzenia szlacheckie. Liczne są również łacińskie wtrącenia, charakterystyczne, podkreślające szlachecki stan. Treść jest mocno subiektywnie wyrażona i barwna w opisach, ekspresyjna. Dzieło dzieli się na dwie części: 1. Lata wojenne. 2. Życie ziemiańskie. To niezwykle cenne źródło wiedzy                         o obyczajach, mentalności i życiu codziennym sarmackiej szlachty w XVII wieku w Polsce.

Wciąż dominuje twórczość liryczna. W miarę jak życie nabiera form wspólnej pracy społeczeństwa, szerzenia edukacji, dominować zaczynają powieść i opowiadania. Rozwój psychologicznej sfery egzystencji dopiero pociąga za sobą ewolucję gatunkową i przerzucenie ciężaru treści w słowo prozy z nastroju poetyckiego. Liryka owszem jest obecna nieustannie i niezłomnie, ale z biegiem wieków głośniejszy wydźwięk zdobywa sobie proza. Waga znaczeń przechyla szalę na stronę zwykłego tekstu, mowy niewiązanej.

 

OŚWIECENIE (XVIII WIEK)

 

Literatura w tym okresie zostaje przyporządkowana idei naprawy społeczeństwa. Proza jest wówczas narzędziem, za pośrednictwem którego przekazywane są treści edukacyjne. Wdrażanie reform społecznych rozpoczyna się od konkretnego tekstu, od krytyki brzydkich obyczajów i pochwały umiaru oraz zdrowego trybu rozumowania. Najważniejsi prozaicy polskiego oświecenia i ich dzieła to:

Ignacy Krasicki, twórca pierwszej polskiej powieści nowożytnej pod tytułem „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”. Utwór łączy elementy powieści przygodowej, satyry obyczajowej, utopii i powieści edukacyjnej. Celem nie była rozrywka, ale krytyka wad polskiego społeczeństwa, propagowanie idei oświeceniowych, ukazanie wzoru racjonalnego obywatela oraz procesu dojrzewania człowieka. Na łamach książki Krasicki wyśmiewa sarmackie wychowanie, zacofanie szlachty, powierzchowną edukację i bezmyślną pogoń za modą.

Bohater powieści trafia do miejsca, w którym rozwija się utopijne społeczeństwo. Koncepcja zaiste cudownego kraju, w którym wszyscy są uczciwi, pracują dla wspólnego dobra i kierują się rozsądkiem. Nie istnieją tam wyzysk ani konflikty społeczne. W miarę postępu akcji bohater przechodzi przemianę: od naiwności, przez błędy i pomyłki, do mądrości i dojrzałości. Krasicki ukazuje prawdę: człowiek nie rodzi się mądry — potrzebuje dobrej edukacji, wytrwałości w pracy nad sobą i zdobywania doświadczenia.

W epoce oświecenia ważne są również pisma Hugona Kołłątaja, publicysty politycznego i działacza Komisji Edukacji Narodowej. Ich tematyka obejmuje reformy państwa, edukację oraz poprawę sytuacji mieszczan               i chłopów.

XVIII wiek przyniósł również otwarcie pierwszej nowoczesnej biblioteki publicznej w Polsce; zwykle uważa się za nią Bibliotekę Załuskich w Warszawie, założoną w 1747 roku przez braci Józefa Andrzeja i Andrzeja Stanisława Załuskich. Była jedną z największych bibliotek Europy XVIII wieku i poprzedniczką dzisiejszej Biblioteki Narodowej.

Warto wspomnieć o Julianie Ursynie Niemcewiczu, pisarzu, poecie, dramaturgu, publicyście oraz polityku         i działaczu społecznym, czyli człowieku-orkiestrze. Jego „Pamiętniki czasów moich” to autobiografia dokumentująca epokę jako pamiętnik historyczny. Jej treścią są własne przeżycia, jak również wydarzenia              o znaczeniu narodowym. Utwór stanowi wdzięczne połączenie historii, literatury, publicystyki i osobistych wspomnień. To bezcenne źródło wiedzy o obyczajach, polityce, kulturze oraz życiu codziennym w XVIII i na początku XIX wieku.

Wniosek jest jeden: społeczeństwo powiększa kręgi inteligencji. I ludzie niosący światło dla narodu piszą po polsku. Język ojczysty zdobywa dominację w piśmie, gdy łacina umiera. Makaronizmy są obecne, owszem, ale teksty są nimi przetykane nieznacznie. Walczy się ze zjawiskiem nasycania wypowiedzi pisemnych obcojęzycznymi słówkami czy wyrażeniami.

 

 

ROMANTYZM (1822-1863)

 

Epoka w znacznej mierze kojarzona jest z piękną poezją, działają bowiem trzej wieszcze, ale rozwijają się też ważne formy prozatorskie. Zygmunt Krasiński pisał piękną prozę o podróży przez Szwajcarię oraz całą masę listów, np. do Delfiny Potockiej. Adam Mickiewicz wydał „Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”, pisał również listy, artykuły publicystyczne oraz „Wykłady paryskie”. „Księgi…” stylem przypominają Biblię i są jednym                   z najważniejszych pism polskiego mesjanizmu. Juliusz Słowacki natomiast pozostawił w spuściźnie twórczej napisane prozą „Genezis z ducha” — mistyczne pismo o formowaniu się świata.

Poza pismami wieszczów mamy do czynienia                              z wyjątkowym na skalę światową zjawiskiem, mianowicie z Józefem Ignacym Kraszewskim. Genialny pisarz stworzył ponad dwieście dwadzieścia powieści i napisał tysiące listów. W jego dorobku znajduje się przecież pokaźny zbiór zatytułowany „Dzieje Polski”, obejmujący okres od początków państwa polskiego, czyli od „Starej baśni”, lektury obowiązkowej na studiach polonistycznych, aż po saskie rozpasanie i utratę państwowości. Kraszewski pisał na wysokim poziomie. Wszystko, co wyszło spod jego pióra, ma wartość ponadczasową. Studiuje charaktery równie wnikliwie, jak robił to Honoré de Balzac we Francji — czyli genialnie! Opisuje świat w dobie, gdy zaborcy wykorzeniają nasz piękny język i zachwycającą kulturę. Tłem jego opowieści są Kraków, Warszawa, Wilno i Drezno. Światłość i obycie oraz niesamowita erudycja pozwalają mu osądzać zjawiska polityczne, które zachodzą ówcześnie w Europie, z dużą dozą wnikliwości. Poza tym ogromna znajomość życia czyni z jego powieści nieprzebraną skarbnicę lepszej wiedzy. Józef Ignacy Kraszewski był pisarzem epoki romantyzmu, lecz jego rozległa twórczość prozatorska zapowiadała realizm i częściowo przygotowała grunt pod polski pozytywizm. Kraszewski to pomost i dowód na to, że epoki literackie mają płynne granice. Przenikają się w nich nowe prądy z przemijającymi. Nie ma jednej ostrej cezury oznaczającej koniec danego prądu literackiego           i rozbłysk nowego światła. Powstają jeszcze dzieła romantyczne, gdy już pojawiają się utwory gatunkowo podporządkowane pozytywizmowi. Romantyzm trwa jeszcze w wielu sercach, gdy rozumy poczyna napełniać myśl o pracy pod dyktando realizmu.

Nie sposób pominąć jednego z wartościowych dzieł polskiej prozy powstałych w dobie trzech wieszczów. Mam na myśli dzieło „Pamiątki Soplicy” Henryka Rzewuskiego, jeden z najważniejszych utworów polskiej prozy XIX wieku i klasyczny przykład gawędy szlacheckiej. Mowa w utworze jest stylizowana na narrację dawnej szlachty, dlatego występuje w nim wiele łacińskich wtrętów, sentencji i archaizmów. Publikacja ta utrwaliła wzór gawędy szlacheckiej; stanowiła również inspirację do napisania „Pana Tadeusza”, a także dla późniejszej literatury historycznej.

 

POZYTYWIZM (1864-1890)

 

Jest to pierwszy wielki wiek polskiej powieści. W jej konwencji zaczynają dominować realizm i analiza społeczna, a poruszane są problemy pracy i edukacji. Łono polskiej literatury wydaje w tej dobie kilkoro wspaniałych autorów. Mam na myśli Bolesława Prusa, Elizę Orzeszkową i Henryka Sienkiewicza. Tworzy w tym czasie oczywiście Józef Ignacy Kraszewski, cegiełka po cegiełce budując gmach wyobrażeń na miarę geniusza prozy. Powstają nieśmiertelne dzieła, spisywane słowo po słowie na kartach historii. Głośna ostatnimi dniami „Lalka”          B. Prusa to wiekopomny tekst nie tylko o cudownym uczuciu miłości, ale także obraz epoki, ukazujący jej systemy i opowiadający o tym, jak robiono majątki i jak je trwoniono. Głównym bohaterem jest Stanisław Wokulski, bogaty kupiec i były uczestnik powstania styczniowego. Zakochuje się w arystokratce Izabeli Łęckiej i próbuje zdobyć jej względy. Miłość ta okazuje się jednak pełna rozczarowań.

Kobiety stają się bohaterkami nie tylko w książkach, ale również jako ich autorki. Do tej pory było to zjawisko marginalne i wyjątkowe, teraz zaś kobiety piszą na równi z mężczyznami. Hasło tytułowe „Emancypantki” może przewodzić prądom myślowym umysłów otwartych na nowożytny świat. Dusza kobieca staje się warta omówienia oraz godna wolności w szerokim zakresie. Prus pokazuje, jak trudne było życie kobiet, które chciały zdobyć wykształcenie, pracować zawodowo i uniezależnić się od mężczyzn. Tytułowe „emancypantki” to kobiety dążące do większej wolności i samodzielności. Jego stanowisko — stanowisko Bolesława Prusa — jest typowo pozytywistyczne: kobiety powinny mieć możliwość nauki i pracy, ale zmiany społeczne muszą opierać się na rozsądku, wiedzy i odpowiedzialności. Autor nie opisuje jednej emancypacji, lecz wiele różnych dróg życiowych kobiet, dlatego powieść jest cennym dokumentem przemian społecznych w polskim pozytywizmie.

Eliza Orzeszkowa i jej piękna powieść „Nad Niemnem” to nowa niebieska gwiazda na firmamencie literatury polskiej. Ogromna księga, którą zapisała autorka, zachwyca nas przez wieki. Wydana w 1888 roku powieść realistyczna ukazuje życie polskiej szlachty po powstaniu styczniowym oraz znaczenie pracy, patriotyzmu i pamięci historycznej. Wszystko to przedstawiono na tle losów Justyny Orzelskiej i Jana Bohatyrowicza.

I trzecia postać pierwszorzędna wśród pisarzy pozytywizmu, czyli Henryk Sienkiewicz… Nobel za „Quo vadis” jest dowodem profesjonalizmu w pisaniu powieści. Sienkiewicz kreuje wyjątkowe charaktery i pisze ku pokrzepieniu serc trzy ogromne tomy na kanwie historycznych zwycięstw cnoty rycerskiej nad agresją            i złem. Henryk Sienkiewicz zapisał się w historii jako jeden z najwybitniejszych twórców. Jego bohaterowie czarno na białym dowodzą, że warto walczyć o lepszy świat. Wyraźnie stawiane granice pomagają nam wykształcić zdrowe poczucie moralności, czyli pojęcie dobra i zła. Uczymy się tego od rodziców, przyjaciół, rozmawiając          i właśnie z książek – czytając!

 

MŁODA POLSKA (1890-1919)

 

Realizm został podważony przez modernizm. Tak jak Émile Zola powiedział kiedyś Jorisowi-Karlowi Huysmansowi, że ten drugi swoją powieścią „Na wspak” podważył cały naturalizm autora dwudziestu nieśmiertelnych tomów „Historii rodziny…”. To było subiektywne odczucie pisarza; ja kocham obu. Ich twórczość — tak śmiało nazywam powieść sztuką w tym kontekście, bo obaj twórcy są genialni — to najwyższe loty mojej wyobraźni. Ale wracając do modernizmu w Polsce.

Mamy Władysława Stanisława Reymonta, autora „Chłopów” i zdobywcę Nagrody Nobla. To czterotomowe, wiekopomne dzieło, w którym pojawiają się fragmenty dotyczące życia wewnętrznego bohaterów. Psychologia     w „Chłopach” przejawia się przede wszystkim                            w ukazywaniu uczuć i motywacji bohaterów, wewnętrznych konfliktów oraz przeżyć emocjonalnych związanych z miłością, zazdrością, dumą i poczuciem krzywdy. Reymont ma w dorobku jeszcze więcej prozy.

Na Nagrodę Nobla zasługiwał równie mocno Stefan Żeromski, ale nagroda od Rosjan zadecydowała o tym, że Szwedzi nie obdarowali go prestiżową nobilitacją. Jest autorem powieści, które są lekturami w szkole i na studiach, podobnie jak utwory Reymonta. „Ludzie bezdomni”, „Przedwiośnie” oraz „Dzieje grzechu” — ta ostatnia powieść pozwoliła mi zrozumieć, czym jest prawdziwa i tragiczna miłość kobiety do mężczyzny. Żeromski jest rewelacyjny. Uwielbiam jego prozę i jest dla mnie wzorem wśród moich licznych, dobrych doświadczeń z literaturą. Psychologizm u Stefana Żeromskiego polega na wnikliwym ukazywaniu przeżyć wewnętrznych bohaterów, ich emocji, rozterek moralnych i konfliktów sumienia. Autor analizuje motywy postępowania postaci oraz pokazuje ich wewnętrzną walkę między ideałami a rzeczywistością.

Dwaj jeszcze, może mniej znani szerszym kręgom czytelników, ale równie ważni, zwłaszcza dla mnie osobiście, pisarze to Wacław Berent oraz Tadeusz Miciński. Pierwszy – autor „Próchna”, powieści                        o dekadentach, ludziach bez solidnego oparcia, zatracających się w używaniu i konsumowaniu najwyższej formy rozrywki, czyli sztuki. Ich ciągi myślowe, motywacje i wrażenia stanowią treść poetyckiego wywodu Berenta, żyjącego pod zaborami. Powieść, napisana trudnym językiem, opowiada historię trzech albo czterech bohaterów – niezwykłych ludzi szukających sensu                 w codzienności. Złamani doskonałością tajemnicy próbują ją rozwikłać, zanim skończy się czas, ale to niemożliwe. Alkohol, kobiety, opium — takie kombinacje są synonimem kłopotów… Berent należy do najwybitniejszych prozaików polskiego modernizmu. Jego twórczość stanowi pomost między realizmem XIX wieku a nowoczesną powieścią psychologiczną                           i intelektualną XX stulecia. Warto wspomnieć też                   o działalności translatorskiej Wacława Berenta, bowiem ma on w swoim dorobku twórczym tłumaczenie „Tako rzecze Zaratustra” niemieckiego autora Fryderyka Nietzschego. Trudno mi podkreślać wszystkie te fakty, tak mocno jestem w nich osadzony, iż zdaje mi się niemożliwe nie znać tak wiekopomnych dzieł. Tłumaczenie tej poetyckiej skarbnicy przypowieści jest kongenialne. Polski pisarz dał nam drugi oryginał…

Tadeusz Miciński, autor „Nietoty. Księgi tajemnej Tatr”. Genialne arcydzieło, które powinien znać każdy Polak,       a przynajmniej pierwsze sto stron tej powieści… Ja, przeczytawszy ją cztery razy i jeszcze dwa razy podczas nagrywania audiobooka, wciąż odczuwam możliwość dalszego nasycania się jej treścią. To magiczna, duchowa podróż przez górskie szczyty, pośród czarnych mszy Szatana Trismegisto… To wizja świata przepełnionego magicznymi rytuałami i modlitwami do bóstw potępionych mądrości. Dwaj wymienieni autorzy różnili się temperamentem: Berent był pisarzem intelektualnym i analitycznym, Miciński zaś wizjonerem, mistykiem              i symbolistą… Obaj żyją w cieniu; dopiero ktoś, kto zna arkana literackich osiągnięć, odnajduje ich niezaprzeczalny czar. Można powiedzieć, że obaj pisarze postawili to samo pytanie: co zrobić z człowiekiem                   i kulturą przełomu wieków, które utraciły dawne fundamenty?

Z omówieniem postaci Stanisława Ignacego Witkiewicza, czyli Witkacego, jest mały problem. To twórca przełomu epok. Był starszy od Witolda Gombrowicza, ale większość swoich pism opublikował w dwudziestoleciu, dlatego zajmiemy się tą epoką…

 

DWUDZIESTOLECIE MIĘDZYWOJENNE (1918-1939)

 

Dwaj pierwsi pisarze polskiej literatury, dzięki którym pokochałem te rubieże i dziedziny: Witold Gombrowicz oraz Witkacy. Gombrowiczowskie „Ferdydurke” to moje pierwsze zachwyty nad klasyką literatury pięknej. Czytałem, jakbym przeżywał tę jazdę na sobie samym. Ten blagierski manewr nabierania gości! To nie był początek przygody z literaturą, ale wówczas pokochałem ją naprawdę… Byłem buntownikiem przeciw formie, przeciw przyprawianiu „gęby” i przeciw „upupianiu”. Bunt uczniów ze szkoły wyimaginowanej przez Gombrowicza stanowił mój program; myślałem podobnie. Tak jak uczniowie ci nie rozumieli, czemu mają się zachwycać Słowackim, tak i ja pojąłem to dużo później. Lektury szkolne, począwszy od przeczytanego „Ferdydurke”, zaczęły mi się podobać i uznałem je za najwartościowsze książki. Wszystkie dzieła, które wyszły spod pióra Witolda Gombrowicza, są genialne, rewelacyjne i świetne. Polecam je z czystym sumieniem i zachęcam do samodzielnego zapalania świateł opromieniających jego teksty. On chce być czytany na nowo, interpretowany w nowych marzeniach. Obdarowuje przestrzenią do jej myślowej penetracji. Ideał to koniec i kropka.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, alias Witkacy. Narkoman, którego nazwiskiem mianuje się ulice miast. Pisał bardzo refleksyjnie, był jednoosobową armią, bo malował, filozofował, a także fotografował. Tematem jego powieści i książek często są narkotyki — bardzo ciekawy dla mnie rewir wiedzy, o którym sam opowiadam, by szerzej zrelatywizować zjawisko i stanowczo stwierdzić, że nie warto! Komplikacja życia, które jest piękne, jeśli takim je chcemy, to rzeczywiście problem. Witkacy, na podstawie własnych lub cudzych doświadczeń, przedstawia wpływ wywierany przez specyfiki, opisuje go słowo po słowie… To cenna wiedza, której śmiało sobie zaoszczędźmy, bo – co dalej?

Powieści Witkacego stopniują napięcie, od eksplozji do eksplozji. Ekstremum ewoluuje w jeszcze mocniej nabrzmiały wrzód i tak potęguje znaczenia aż do spuchnięcia i eksplozji treści. Zachwyt powiększa się             i powiększa w nieskończoność. Wszystko precyzyjnie nazwane doskonale pojętą aparaturą słowotwórczą. Ostateczne prawdy wieńczone są jeszcze głębszą ostatecznością, jeszcze wyższym pułapem na stropie niebios przeczystym.

Trzecią z tych osób, które wywarły na mnie nieprzemijający wpływ, jest Bruno Schulz, polski Żyd, zabity podczas wojny w 1942 roku w Drohobyczu. Napisał dwa zbiory opowiadań, które łatwo mieszczą się                      w niewielkiej objętościowo książce: „Sklepy cynamonowe” oraz „Sanatorium pod klepsydrą”. To dwa mocno przeintelektualizowane dzieła, mające właśnie w tym inteligenckim wyrazie największą wartość. Cechuje je precyzyjna aparatura pojęciowa i „łacińskie internacjonalizmy” wzbogacające treść wywodów na temat ojca i dorastania w letnie dni i wieczory. Schulz stworzył pojęcie Autentyku, czyli wielkiej księgi, do której stale dopisujemy wersy, kolejne linie tekstu, mnożąc znaczenia i potęgując sensy. Treść też nabiera wagi. Każdy z nas ma taki Autentyk, każdy z nas jest architektem własnej rzeczywistości i mamy wielki wpływ na to, jak potoczą się nasze losy i jaką powieść o sobie napiszemy.

Warto powiedzieć kilka słów o dwóch paniach, które wypracowały zaiste rzetelny rzemieślniczy warsztat                i zbudowały go na solidnym fundamencie talentu. Mam na myśli Zofię Nałkowską, autorkę „Granicy”, czyli krótkiej historii kariery Zenona Ziembiewicza. Książka opowiada o losach człowieka ambitnego i zdolnego, który pragnie osiągnąć sukces oraz zachować moralną uczciwość, lecz stopniowo wikła się w kompromisy, kłamstwa i zdrady. Drugą z kobiet międzywojnia jest Maria Dąbrowska, autorka „Nocy i dni” — epopei rodzinnej ukazującej życie polskiego ziemiaństwa od powstania styczniowego do początku XX wieku. Głównymi bohaterami są Barbara         i Bogumił Niechcicowie. Powieść przedstawia ich małżeństwo, codzienne troski, pracę, miłość, rozczarowania i przemijanie. Proza ta eksperymentuje        z językiem i konstrukcją narracji oraz rozwija precyzyjny psychologizm postaci, ukazując ich motywacje, intencje     i impulsy.

Tutaj zakończę mój wykład. Dalej jest literatura czasu wojny i okupacji. Trzy Nagrody Nobla dla Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej oraz Olgi Tokarczuk. Pojawia się wiele atrakcyjnych, ciekawych i pouczających powieści. Czytać warto!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 22 października 2026

POEZJA W POLSCE rys historyczny...

 Dzień dobry, Czytelniku!

Krzepko wołam na Ciebie i wzywam z otchłani codzienności. W biegu, domyślam się, czytasz rozpoczynający się wykład na temat poezji polskiej. Chcę w zwięzłych słowach, ale jednocześnie precyzyjnych, przedstawić akcenty wzniosłej polskiej myśli. Marzeń dobywających szczytów, choćby najgłębszej pogardy. Brzmi paradoksalnie! Właśnie tak! Nie od razu wzbijamy się do lotu, a może zaczęliśmy wręcz od pełzania, na podobieństwo węża.

Poezja – czym jest? Miłością do słowa, czyli filologią, zachwytem i przenośnią marzeń, błogich, pięknych, szczerozłotych; synonimem blasku, oślepiającym, kto weń wejrzał… wielokropkiem, czyli Wiecznością. Oczami potępionej mądrości, czarnymi słońcami. Wzniosłym porównaniem i podkreślającym powtórzeniem. Poezja używa wielu środków, by dać sobie wyraz. Poezja dobywa pasteli i akwareli, równie często jak farb olejnych dla odwzorowania kolorów każdej pory roku. Obrazuje zjawiska przyrody i mieści się na pełnym talerzu wykwintnego posiłku. Poezja jest jak szklanka krystalicznie czystej wody mineralnej. Mieści w sobie niepojęty rozmiarem zbiór pojęciowy. Kreuje definicje w najróżniejszym kształcie. Cokolwiek powiedzieć na temat poezji często jest prawdą, racją, słusznym wnioskiem i pożądanym podaniem. Poezja jest złotą nicią pomiędzy nami. Ty i ja, poezja zawłaszcza nas w posiadanie. Karmi nas pożywną papką, która smakuje najlepiej na świecie. Jak owoce jest poezja synonimem szczęścia. Jak chłodny, soczysty arbuz w upalne południe. Mnożę znaczenia i nie mijam się z prawdą. A prawda to prawda i mówię to, co mówię. Aluzja i domyślnik, smakuję w ich sztuce owszem… znajduję ślady stóp jednej jedynej, z którą dzieci bym mieć chciał… Co dnia zmiatam okruchy z jej stołu, przy którym jadła posiłki. Karmię nimi wiersze moich demiurgicznych tworów. Tropię ścieżki przeznaczeń podążające gwiezdnymi szlakami. Poezja ma gwiazdy pod sobą. Ogarnia horyzonty czasoprzestrzeni…

I tu wykład zmienia bieg, bowiem chcę naszkicować rys historyczny w poezji polskiej. Mamy wiele prawdziwych arcydzieł w dorobku twórczym poetów polskiego słowa. Szerzej omówię trzy epoki – średniowiecze i renesans, romantyzm i modernizm. Brzmi jak cztery epoki? Omówimy nawet więcej… Owszem, to robi różnicę, ale jak sami się przekonacie: nieznaczną.

W początkach dziejów państwowości w Europie, gdy narodowości nie wykształciły pełnego obrazu, wizerunku, pod jakim identyfikujemy je dzisiaj, nie namalowały jednoznacznie sztandaru, pod którym podążają ku przyszłości… wówczas rodziła się w bólach poezja państwa polskiego. „Polacy nie gęsi i swój język mają”, takimi słowami Mikołaj Rej zachęcał do mówienia i pisania po polsku.


ŚREDNIOWIECZE


Gniezno — centrum pierwszej polskiej państwowości, miejsce koronacji, przestrzeń sakralna. To tam mamy największą szansę usłyszeć najważniejsze kwestie głoszone w języku polskim. I to wśród inteligencji posługującej się łaciną. Słowo króla. Ma wagę całego pocztu głów w portfelu. Jedno słowo wobec pełnego portfela. Niczym jeden dzień w obliczu całego życia. Poza tym miejscem na mapie Polski mamy jeszcze: Kraków — rosnące centrum intelektualne; tam swoje placówki mają: katedra, uniwersytet, skryptoria. Ważne były też wszystkie klasztory benedyktyńskie i cysterskie — tam powstają pierwsze zapisy, tam pracują skrybowie, tam rodzi się kultura pisma. Wszelkie twory ówczesnej poezji rodziły się w chórze, w liturgii i rytmie modlitwy. Wspólnota pisze teksty; samotność jest zaprzeczeniem materii tworzywa w średniowieczu.

Anonimowy hymn śpiewany przez rycerstwo w podniosłych chwilach, Bogurodzica… Brzmi jak pieśń bojowa. Wierszowana opowieść o grzechu i pokucie miłego Pana  Jezusa, wyjątkowa modlitwa do Panny Maryi, głos proszący o błogosławieństwo dla idących w bój, podejmujących rękawicę w walce o życie i śmierć. Liturgia uroczystości na szlachetnych zgromadzeniach. Kronikarze twierdzą, że śpiewali ją rycerze walczący pod Grunwaldem…

Równie ważną „poezją” w jej wczesnych objawach jest tekst pod tytułem Stabat Mater Dolorosa czyli „stała matka boleściwa”, ale jako że nie jest to pieśń rdzennie polska, nie omówimy jej w naszym wykładzie szerzej.

Co łączy te i im podobne utwory? Są wywłaszczone z „ja”. Śpiewane podczas uroczystości, śpiewane w imię Boga i istot boskich. Deklamatorzy proszą w jej strofach o opiekę, mówią o cierpieniu, chóralnie nawołują do zapewnienia opieki i o poświęceniu w zwycięstwie.


RENESANS


Renesans to ciekawszy literacko okres ze względu na pojawienie się na poetyckim horyzoncie Jana Kochanowskiego. Wierszopisa z Czarnolasu, co pod lipą nucił swoje zwrotki. Więcej: pisał sztuki dramatyczne, z podziałem na role i w oderwaniu od spraw niebieskich, a zajęty myślał o obowiązkach polityków i szlachty. Położy on większy nacisk na humanizm, godność człowieka. Poezja renesansowa rodzić się będzie na dworach, w uniwersytetach. Poezja dopiero w tę dobę uzyskuje świadomość samej siebie, odkrywa, że niesie nietuzinkową wartość ubraną w przystępną formę i atrakcyjną do konsumpcji. Poezja w renesansie dopiero nakłania do delektowania się słowem. Jan Kochanowski pisał pieśni, treny i fraszki. Zakres jego działalności literackiej obiega dwa bieguny powagi i tragizmu naprzeciw lekkości i sowizdrzalskiemu humorowi. Teksty Kochanowskiego niosły wartość dydaktyczną, fraszki pełne są praktycznych porad i ludowych mądrości, są jakby wczesnymi bajkami, z morałem w opowieści. Jan Kochanowski to wzorowy ziemianin z apetytem na głos rzeszy rozumnych, rozsądnych myślicieli. Liryczny naukowiec, jakim był, zostawił dużą spuściznę; materiał do pracy i zabawy zająłby chętnemu wertowanie stron pokaźną chwilę…


BAROK


Barok. Przepych, blichtr, przerost formy nad treścią, która w porównaniu z poprzednią epoką zawłaszcza, pod piórem poetów, kolejne rewiry tematyczne. Świat rośnie na znaczeniu, jak dziś internet pojemny co noc bardziej o kolejne pokłady wiadomości i plotek. Kilku autorów wartych jest wspomnienia w ramach tego wykładu. Morsztyn, u którego rolę pełni zmysłowość i gra na wszelkie sposoby. Naborowski w swoją treść wpisał filozofię przemijania, a Baka dzieli słowo groteski i rozmyśla o śmierci. W XVII stuleciu akcent położono na niepokoje i kontrasty oraz zmysłowość  i religijność. Tworzy się poezję na dworach szlacheckich i wśród jezuickich kolegiów, jej kwiaty pełne są niepokoju i świadome swojej kruchości.


OŚWIECENIE


Oświecenie, gdy poezja staje się narzędziem, do prowadzenia reform, by wdrażać w bieg dydaktyczne treści. Akcent rozumu wznosi się ponad duchowość i serce. To doba, gdy nauka i wielokrotnie potwierdzone doświadczenie wiodą prym nad przeczuciem i fantastyką. W XVIII wieku jego dwory i teatry piszą poezję, która ma za zadanie poprawiać świat, ulepszyć go i na drodze rozumowej zdobywać lepszą wiedzę. Dwa nazwiska warte są uwiecznienia: Krasicki i Naruszewicz, twórcy satyr w konwencji moralistycznej i edukacyjnej, wliczających się w zakres lirycznej działalności. Pouczenie, jakiego znamię nosi wierszowana zabawa słowem, to przewodnia myśl podczas inspiracji do tworzenia. To walor edukacyjny, który może budować wypowiedź i skłaniać do twórczości. Pisarz pochyla się nad poezją, by nasycić ją utylitarnym ingredientem. Poezja służy słowu rozumu. Mózg i reakcje w nim zachodzące są fundamentem interpretacji tekstów pisanych, a nie uczucia i przeczucia.


ROMANTYZM


Romantyzm… I trzech wieszczów. Profetów. Głosów społeczeństwa, które zyskuje coraz wyższą samoświadomość. Mitów narodu, wizji kosmosu oraz dramatu narodu i poety. Polska jest nieobecna; po trzech rozbiorach znika z mapy politycznej Europy. Ale język żyje i, co więcej, święci niezaprzeczalne sukcesy. Zniewolone łono wydaje na świat genialnych poetów, mocno wspartych na klasyce i nową tejże definicję znajdujących. Mickiewicz, Słowacki, Krasiński. Przez nich płynął strumień piękności, ale oni sami pięknościami nie byli. Przełomowe, epopeiczne dzieła zostawili ku wzniesieniu narodu Polaków. Rytmiczność Mickiewicza to znamię jego wielkości. Policzone sylaby i okrągłe rymy. Praca nad łączeniem się Polaków i Litwinów w jedno ciało. Fantastyka i jaśniej przemawiające uczucie niż szkiełko i oko. Rozum, owszem, ale na usługach serca. Wrażliwość narodowa i obyczaje znajdują ujście treści w epopei narodowej jaką jest Pan Tadeusz, czyli… ostatnia księga i jej tytuł to zwieńczenie genialnie zrymowanej opowieści, historii szlacheckiej, brzmi on „Kochajmy się!”. Któż oparłby się temu wezwaniu… Dziady III lektura szkolna, Konrad buntuje się przeciw Bogu. Naród cierpi i jest amortyzatorem Europy przed agresją ze wschodu. Dziś przeżywa podobną historię Ukraina, a jej dzielni żołnierze bronią wolności państw demokratycznych i republik. I jakkolwiek się nazwą, pod jakikolwiek sztandar się zaangażują, ich czyny dzisiejsze przemawiają najgłośniej. Walczą, abyśmy my nie musieli walczyć… Wracając do Mickiewicza, ma ogromny dorobek i wszystko na bardzo wysokim poziomie kultury literackiej. Genialny twórca, głośny przez bieg wieków, nieśmiertelny w swoich dziełach… Pierwsze skojarzenie ze słowem literatura w Polsce.

Słowacki – Król Duch oraz trudny Genezis z ducha – czyli początki ludzkości. Beniowski – poemat dygresyjny, gdzie kanwa opowieści służy za miejsce do komentowania zdarzeń, zjawisk oraz odniesienie się do aktualnie żyjących osób, bez konieczności stricte adresowania korespondencji. Słowacki pisał poematy, a najgenialniejszy z nich, wzruszający, najpiękniejszy i tragiczny – Ojciec zadżumionych – jest przyczyną za którą pokochałem pisarza z Krzemieńca. Żył krótko, bo tylko czterdzieści lat. Wizja świata jaką nam zostawił jest imponująca, skłaniająca do myślenia, pełna obrazów i metafor. Jego wiersz o tym, że chcemy by „język giętki powiedział, co pomyśli głowa” stał się nieomal przysłowiowy. Słowacki jest demiurgiem on nie opisuje świata, on go tworzy. Mówi o przemianie „ja” w kosmicznym wymiarze. Fantastyka, magia również ma miejsce w jego pismach. We współczesności jego wiersze śpiewa nam prześliczna sanah. Świetnie komponuje się u niej z muzyką, wiersz rozpoczynający się od frazy Smutno mi Boże… . Słowacki jest również dramaturgiem, a jego dzieła pełne są wpływu opium, którym, w roztworze alkoholowym, leczył gruźlicę. Czarę co noc przynosił paź o kroplę pełniejszą…

Krasiński – Orcio, czyli Jerzy z włoska, poeta, bohater dramatu Nie-boska komedia, będącego żywym odniesieniem do średniowiecznego dzieła Dantego. Irydion mnie osobiście zachwyca jeszcze bardziej, może porusza, więcej wnosi w moją egzystencję, a na pewno częściej wart jest cytowania. Krasiński w najpiękniejszy dla mnie sposób opisał podróż po szwajcarskich Alpach. Jego listy oraz poezja wierszowana to ciężkie, filozoficzne rozmyślania pełne abstrakcji, pełne idei oraz symboli teksty. Krasiński jest dramatyczny i teatralny; w jego spektrum wpływu mniej melodyjności, więcej konceptualizmu. Jego treści są cięższe i trudniejsze w odczytaniu. Znajomość klasyki zaś owocuje licznymi odniesieniami do pism poznanych w trakcie kształtowania naszej kultury literackiej. Ogólnie romantyzm opierał się na legendach, gusłach i czarach. Kabalistyczne rachunki, praca ekonoma znajdowały swój ekwiwalent, przełożenie, niczym próby tłumaczenia cyfr na słowa. Grube gotyckie mury kościołów czy dworów szlacheckich były tłem i kontekstem, kanwą dla opowieści, dla jej treści merytorycznej. Warto wspomnieć jeszcze o czwartym genialnym twórcy polskiej poezji. Zapomniany i głodujący Norwid. Za życia niedoceniony, nieodkryty, dopiero w modernizmie jego teksty rozbłysły pełnym blaskiem i opowiedziały o swojej wartości.


POZYTYWIZM


Po romantyzmie nastąpił pozytywizm — epoka w literaturze wyjałowiona z poezji. Ludzie zapragnęli pracy i konkretów. Przestali marzyć na jawie i imaginować strachy wyobraźni, takie jak smoki i psotne chochliki. Jedynym wyjątkiem był Asnyk. Pisał, rymując, i robił to pięknym stylem. Poezja nie umiera, ale ustępuje prozie. Akcent literacki przenosi się na realizm i społeczność, a nowy nurt rodzi się i owocuje w Warszawie, Krakowie, pośród redakcji gazet, w szkołach i bibliotekach.


MŁODA POLSKA


Młoda Polska – jedyna epoka literacka, w której Polska nadążała za tym, co działo się w Europie. Ten sam nurt kształtował rzekę wypowiedzi w języku polskim i językach obcych. Kraków i Zakopane stają się najważniejszymi ośrodkami, w których pisze się poezję na przełomie XIX i XX wieku. Akcent przesuwa się na nastrojowość, symbolizm i poczucie dekadencji. Schyłek wieku skłania ku myśleniu, jakoby coś się kończyło i należało przewartościować wartości. Nazwać na nowo dobro i zło. Najgłośniejsze nazwiska epoki to Tetmajer, Kasprowicz oraz Staff. Poezja modernizmu odrzuca ówczesny dydaktyzm, wraca do zmysłów, nastroju i symbolu. Fascynuje się erotyką, dekadencją i śmiercią. Eksperymentuje z językiem, rytmem i obrazem, szuka nowych form duchowości. Poezja staje się teraz przeżyciem estetycznym, a nie programem społecznym.

Mnie jednak najsilniej zajął Miciński. Dziś wiemy, że był jednym z najoryginalniejszych twórców epoki — mistykiem, wizjonerem, ekspresjonistą, prekursorem surrealizmu. Tomik poetycki „W mroku gwiazd” — sam tytuł jest intrygujący, oparty na oksymoronie. Blask gwiazd wydziela mrok. Pamiętam bezsenną noc spędzoną podczas lektury tego tomu poetyckiego i uniesienie tak wysokie, że gwiazdy miałem pod sobą… Wiersze, najczęściej rymowane, mówią o kwestiach absolutnych, o czarnej wierze w szatanistyczne msze i o alchemiku Trismegiście; o nadziei, która stała się przekleństwem. Szlachetne kamienie, wzniosłe uczucia, trudne imiona — wszystko to bardzo lubię i znaleźć mogę na stronach Micińskiego.

 

„Ja, budowniczy nadgwiazdnych miast  

szydzę z rozpaczy gasnących gwiazd”

To kwintesencja jego stylu: kosmiczny bunt, metafizyczna pycha, wizja człowieka jako istoty między światłem a otchłanią.

Tetmajer i jego hymn „Eviva l’arte”, zaśpiewany współcześnie przez sanah i Zalewskiego, zyskuje nowy wyraz i mnoży znaczenia. To gloryfikacja miłości do sztuki, życzenie życia, krzepkiej i zdrowej egzystencji, rodzącej arcydzieła. To wołanie o piękno sztuki pośród biedy i głodu. To zaprzeczenie nudzie, chcącej ziewnięciem połknąć planetę Ziemię. Wiersz jest manifestem artysty i pochwałą sztuki. „Nie wierzę w nic” reprezentuje dekadentyzm, zwątpienie i poczucie bezsensu istnienia. Melancholia przenikająca zmysły to tematyka tego poety.

Staff i jego najbardziej znany „Kowal” jako apologia siły i mocy serca. Niczym uderzeniom młota poddajemy nasze życie, nasze serca, by wykuć hartowne, szlachetne ciało i rządzące nim ośrodki. Poeta pośród rymów szuka równowagi.

Kasprowicz buntuje się i szuka inspiracji w mistyce. Tłumaczy indyjskie Wedy, hymny o początkach wiedzy, opisy rytuałów, refleksje o naturze świata. Znamienne są słowa jednego z tych poematów: „Nie było bytu ani też niebytu…”

Oprócz twórców czystej poezji należy wspomnieć o Berencie, jego powieściach poetyckich oraz tłumaczeniu „Tako rzecze Zaratustra”, które dało nam nowy oryginał. Tłumaczenie perfekcyjne, kongenialne. Książka zawierająca mowy perskiego Niemca to nieprzebrana skarbnica przypowieści, uniwersalnych komentarzy odpowiednich do sytuacji rodzajowych. Mądrość, którą głosi, jest dzika, rwąca i tak podobna do życia, że gdy mówi się o niej, ma się zwykle rację. „Tako rzecze Zaratustra” to źródło nieprzemijającej prawdy. Zarówno gdy się mówi, jak i gdy się milczy. To księga o pojemności większej niż Biblia, mieści w sobie tyle sensów, że czytając ją na nowo, jeszcze raz, jak powinna być odczytywana — jako pieśń wiecznego powrotu — znajdujemy coraz to nowe zachwyty. Wszystko to opowiedziane stylem zdobnym jak girlandy róż pnące się po cyprysach i winoroślach w słoneczne południe. „Próchno” to lektura na studiach filologii polskiej. Jego język oraz tematyka to poezja i poetyckość dążąca do zatracenia ciała w doznaniach zmysłowych, przeżywania wieków w godziny. To opowieść o zmarnowanych życiach, o niemożliwości dosięgnięcia ideału. O zatraceniu się w wysublimowanym użyciu, czy wręcz narkotyzowaniu się palonym opium.

Młoda Polska to epoka, w której poezja: kwitnie w nastroju, płonie w buncie, uspokaja się w harmonii, eksploduje w wizji.


I CO DALEJ...?


Kolejno następuje epoka dwudziestolecia, wkraczająca śmiałym rytmem w nowoczesność. Energię miasta wyrażają Tuwim, Słonimski i Lechoń. O tragicznej młodości mówią Baczyński i Gajcy. Wszyscy oni kochają życie i boją się śmierci… Miejsca gdzie powstaje twórczość poetycka, to Warszawa, Wilno i Lwów.

W czasie wojny piszą wciąż Baczyński, Gajcy i Trzebiński – mówią o straconym pokoleniu.

Powojnie: Miłosz, Herbert, Szymborska…

 

 

 

 

 

 

niedziela, 18 października 2026

OKULARY

 Dzień dobry Czytelniku!

Mam już okulary. Fajne i widzę co leci na pasku podczas oglądania kanału informacyjnego, telewizji katastroficznej TVN… Jadę dziś do szpitala, jutro mam mieć zabieg usuwania niewielkiej przepukliny pępkowej. Rosnącej wraz z apetytem na słodkie. Smaku czekolady zapomniałem. Kawa gorzka – owszem – jest dobra, ale smak jaki uzyskuje posłodzona łyżeczką cukru, nie może równać się z niczym innym. Schudłem osiem kilo – ważę osiemdziesiąt pięć. Jeden kolega też jest po takim wszyciu siatki na okolicę pępka i przytył dużo, trochę wylewa się zza paska… Ale ja chcę mieć płaski brzuch, więc będę moją dietę kontynuował i jak zmienię pracę z fizycznej na umysłową, co właśnie się dzieje… No więc, wówczas, zacznę trenować brzuch i biegać. Postanowienie jest silne i zależy mi na ćwiczeniu nóg, brzucha oraz barków, obręczy barkowej z szyją… Tak – poświęcę się temu w wolne od pracy lektora dni. Coś się kończy coś się zaczyna. Jest ciągłość zatrudnienia. Nie porzucam pracy nie mając innego zarobkowego zajęcia. Odchodzę świadomie i nie paląc – myślę – mostu. Kto wie jak sprawa się rozwinie. Myślę jeszcze o zwycięstwie, o zwycięstwie! To podstawowy warunek myślenia, mnożącego się w nieskończoność. To mój świadomy wybór. Moje teksty bronią się same, więc są we właściwym miejscu i we właściwym czasie… Czytam znów więcej, widzę jak to korzystnie wpływa na mózg, na potoczystość wypowiedzi, dobieranie słów.

Oczywiście poprawiam

Drugi syn czyli Chemia jako światopogląd albo spowiedź dziecięcia milenium.

 

Mam nadzieję być z wami wkrótce. Bawić się i śmiać oraz planować przyszłe dni. Rzetelnie i uczciwie pracować, dzielić ogromny ładunek empatii, także nagrywając audiobooki. Kończę obróbkę Pożegnania jesieni Witkacego i biorę się za nagrywki Portretu Doriana Graya Oskara Wilde’a. Będę się świetnie bawił. Ćwicząc sztukę aktorstwa głosowego. Do szpitala zabieram jedną książkę papierową, zgadniecie jaką? Tako rzecze Zaratustra Fryderyk Nietzsche, ale nie moją ulubioną edycję i tłumaczenie. Chcę trochę poczytać pierwszą część w innej interpretacji. Zdywersyfikować pogląd. W szpitalu na pewno się mną zaopiekują. Poza tym telefon i moje rzeczy. Wykupiłem subskrypcję Grammarly na rok, drogo ale to mój sposób na życie – pisanie. Narzędzie tak pomocne… Jak najbardziej odczuwam potrzebę profesjonalnej pomocy. Nikt nie chce czytać moich tekstów nieodpłatnie, a więc zamontowanie czegoś takiego jak aplikacja Grammarly rozbuduje mój warsztat o robota –redaktora. Robota, który nie lekceważy przecinków i średników. Pomoże mi zastanowić się nad każdą potencjalną poprawką. Muszę być uważny, bo niektóre z sugestii aplikacji są niegramatyczne, niepoprawne z punktu widzenia filologa. Dlatego narzędzie nie jest doskonałe, i ogólnie przeznaczone dla języka angielskiego. Mam nadzieję, że jak sztuczna inteligencja będzie się wtyczka uczyć po polsku. Poszerzać zakres kompetencji i bogactwo słownikowe. No i może użyję jej do obróbki angielskich tekstów. Zobaczymy co czas przyniesie.

Jestem już po operacji. Na zwolnieniu L4 z pracy. Powiodło się i śniłem gdy mnie wzięto pod nóż. Zasnąłem nie wiem kiedy. Czułem tylko jak w żyłę wpływa jakieś piekące lekarstwo i po tym wrażeniu odpłynąłem. Teraz czas na regenerację i powrót do pełni zdrowia. Aż inne pieśni śpiewać zacznę…

 

wtorek, 6 października 2026

PRZEPROSINY

 Dzień dobry, drogi Czytelniku!

Mam złą wiadomość. Usuwam z dystrybucji drugi zeszyt mojego wyboru cytatów. Użyłem na okładce wizerunku Stephena Kinga. Wczoraj ktoś zwrócił mi na to uwagę. Zwyczajnie, ze złością, zakomunikował mi, że to kradzież… Myślałem, że w dobrej wierze propagowanie kogoś, nawet coś czytałem w tym sensie mówiącego, ale dziś sprawdziłem dokładnie i: nie wolno bez pozwolenia. Jestem tak malutkim twórcą, że pewnie nikt się nie doczepi ani się nie dowie, ale wycofuję moje dzieło z obiegu. Nie może już to zataczać szerszych kręgów. Dno i kupa… Złość i rezygnacja… Zostanie to na mój użytek… Dwa egzemplarze wysłałem do największych bibliotek. Nic nikt nie powiedział. Jeden podarowałem Legnickiej Głównej Czytelni. Nie sprzedaję tego; działam z miłości do literatury. Drogi Panie Stephenie Kingu, jeśli czytasz te słowa, wiedz, że jest mi bardzo przykro. Niepełne informacje zgromadziłem, zanim dokonałem kolejnych kroków… Rozumie Pan to dobrze.

Jest mi bardzo przykro i słusznie, że wczoraj zostałem zaatakowany. Proceder, którego się dopuściłem, jest nielegalny. Przerywam tę nić. Rozeszło się może dziesięć egzemplarzy. W ramach działalności nierejestrowanej. Tyle jest fotek w Internecie. Założę się, że większość bezprawnie opublikowano.

A więc: oto moje publiczne przeprosiny i zapewnienie, że żaden kolejny egzemplarz nie ujrzy światła dnia. Pożrę je wszystkie żywcem… Korzę się i jeszcze raz przepraszam.

Poza tym polecam dzieła Stephena Kinga, których sam mam około dwudziestu. Cały cykl Mroczna wieża z barwionymi brzegami. Lśnienie, Zielona mila, Doktor sen, Danse macabre, Jak pisać, pamiętnik rzemieślnika, Holly, Carrie i kilka innych. Myślę, że wszystko co robi w kategoriach pisarskich jest doskonałe i genialne!

Kłaniam się i pozdrawiam serdecznie, Czytelniku, bądź pełen zrozumienia.

sobota, 29 sierpnia 2026

SZEŚĆ DZIEŁ - GEORGE 247LABEL - Jerzy PIOTROWSKI

 

Dzień dobry, Czytelniku!
🥊 Późno już i chwieją się żółte mlecze, w dolinę gór nadciąga cichy odwieczerz… To z Józefa Czechowicza. Jestem pewien. To jednak nie jest tematem nurtującym moją myśl. Chcę pochwalić się osiągnięciami dwóch ostatnich lat. Od maja 2025 do sierpnia 2026, czyli w trochę więcej niż rok, wydałem własnym sumptem sześć moich rzeczy, książek, publikacji. Na pewno są warte przeczytania, warte, by za nie, niedrogo, owszem, zapłacić.
🥊 Jestem dobry w pisaniu tekstów. Siódme moje dzieło, które mam jeszcze na warsztacie twórczym, udowodni mój profesjonalizm w dziedzinie filologii. Ostatnie lata, gdy zacząłem wstawać wcześnie, jeszcze w nocy. Zmieniwszy higienę dnia parę lat temu, sprawiłem, że dziś zbieram owoce mojej pracy, zaangażowania, odblask niekłamanego entuzjazmu, jaki nosi mnie przez film, w którym gram główną rolę…
🥊 Ważną wiadomością i konsekwencją odstawienia nałogów, tych aspołecznych, powtarzanych po tysiąc razy, jest również odzyskanie refleksji nad codziennością. Zrzuciłem z siebie jarzmo niewolnego człowieka, uległego władzy potężnego nałogu. Żyzność mózgu odzyskała świeżość. Wyjałowienie z pragnień, wycofanie społeczne, sztuczne raje, jakie zwiedzałem, pełznąc przez nie niczym plugawy wąż. Urobiłem się po łokcie, a moja złośliwość okrzepła na ciele i wreszcie: zmyłem ją. Tak, krew krzepnie, gdy nie krąży.
🥊 Od dziesięciu lat wybieram życie, jeśli tylko jest wybór. Jestem morzem, w którym zatonie wielka wzgarda, nie kalając mnie. Myję ręce tak często, jak się da, i błogosławię mydło oraz słowniki. Dużo pracuję, goniąc stracony czas. Stracony na głupoty, zmarnotrawiony na bezmyślny amok, niosący to do góry i kopiący w dół. Talent, który mam w naturze, który mam na dłużej, procentuje; szlifuję ten diament, by w finale mieć satysfakcję, że nie wszystek umrę…
🌞 Wracam do myśli przewodniej, czyli sześciu książek: 

1. KREW ORŁÓW – zbiór opowiadań o nowym, drugim świecie, potężnym kontynencie, Zakonie Walecznych Orłów, wampirach (koniecznie przeczytajcie NIEPOKÓJ W WIELKOPOLIS), o tym, co czeka społeczeństwo ludzi, które zdało próbę, zasłużyło na awans. Siedem opowiadań luźno ze sobą związanych, treścią zbiorów mających wspólne części.

2. LIRYKI: przemawiam rymem, okrągłym, nieskomplikowanym, jak uniki i ciosy wyprowadzane przez boksera. Za moje punche profesura. Skondensowana prawda mnożąca rymem znaczenia, potęgująca je do nieskończoności. Lustro płynnego srebra, najwyższej próby i czystości, przeglądając się w nim – jesteś odmieniony, za każdym razem znajdując w nim na nowo siebie.

3. DZIEŁA: po pierwsze – trzy poematy. Oj, dużo wysiłku będziesz musiał zainwestować, czytelniku, w tak długie teksty pisane mową wiązaną, i czas. Lirykę odbiera się zupełnie inaczej niż, na przykład, przygody piratów itp.

4. ESEJE: moje przemyślenia i odniesienia, konkluzje kulejąco przychodzące do mnie. Niezobowiązujące tematy, na które każdy z nas może wyrobić sobie zdanie czy pogląd. I lepsza wiedza… Chcę podzielić się doświadczeniem, niejednokrotnie – wielokrotnie potwierdzonym.

5. A. C. P. ZESZYT PIERWSZY, czyli ponad dziewięćset wypisów z kanonu klasyki literatury pięknej, polskiej i zagranicznej. Mozolnie zbierane zlepki Autentyku, który komponuje swoją pieśń niewidocznie, tak jak obraca się świat. Wobec wszystkiego „tu” toczy się kula „tam”. Biorę cytaty, jak gdybym był ich autorem. To mój wybór. Wiele z nich licuje z maszkarą Dyabła szyderczego. Ropiejące wrzody wybujałe na gnijącym ciele. Lub zgoła gładka skóra świetlistego anioła. Obu z nich dotyka słowo Boże. Ekstrema się stykają…

6. A. C. P. ZESZYT DRUGI, jeszcze świeże dzieło, pachnące drukiem. Z oficyny DRUKOMATIC.PL drukarni szybkiej i profesjonalnej w działaniu. Kolejne moje wyłowione krótkie fragmenty treści. Wyrwane z kontekstu, bez tła i opowieści. Sucha prawda, cierpka i szorstka jak język kota, gorąca jak jęzor płomienia.