niedziela, 18 października 2026

OKULARY

 Dzień dobry Czytelniku!

Mam już okulary. Fajne i widzę co leci na pasku podczas oglądania kanału informacyjnego, telewizji katastroficznej TVN… Jadę dziś do szpitala, jutro mam mieć zabieg usuwania niewielkiej przepukliny pępkowej. Rosnącej wraz z apetytem na słodkie. Smaku czekolady zapomniałem. Kawa gorzka – owszem – jest dobra, ale smak jaki uzyskuje posłodzona łyżeczką cukru, nie może równać się z niczym innym. Schudłem osiem kilo – ważę osiemdziesiąt pięć. Jeden kolega też jest po takim wszyciu siatki na okolicę pępka i przytył dużo, trochę wylewa się zza paska… Ale ja chcę mieć płaski brzuch, więc będę moją dietę kontynuował i jak zmienię pracę z fizycznej na umysłową, co właśnie się dzieje… No więc, wówczas, zacznę trenować brzuch i biegać. Postanowienie jest silne i zależy mi na ćwiczeniu nóg, brzucha oraz barków, obręczy barkowej z szyją… Tak – poświęcę się temu w wolne od pracy lektora dni. Coś się kończy coś się zaczyna. Jest ciągłość zatrudnienia. Nie porzucam pracy nie mając innego zarobkowego zajęcia. Odchodzę świadomie i nie paląc – myślę – mostu. Kto wie jak sprawa się rozwinie. Myślę jeszcze o zwycięstwie, o zwycięstwie! To podstawowy warunek myślenia, mnożącego się w nieskończoność. To mój świadomy wybór. Moje teksty bronią się same, więc są we właściwym miejscu i we właściwym czasie… Czytam znów więcej, widzę jak to korzystnie wpływa na mózg, na potoczystość wypowiedzi, dobieranie słów.

Oczywiście poprawiam

Drugi syn czyli Chemia jako światopogląd albo spowiedź dziecięcia milenium.

 

Mam nadzieję być z wami wkrótce. Bawić się i śmiać oraz planować przyszłe dni. Rzetelnie i uczciwie pracować, dzielić ogromny ładunek empatii, także nagrywając audiobooki. Kończę obróbkę Pożegnania jesieni Witkacego i biorę się za nagrywki Portretu Doriana Graya Oskara Wilde’a. Będę się świetnie bawił. Ćwicząc sztukę aktorstwa głosowego. Do szpitala zabieram jedną książkę papierową, zgadniecie jaką? Tako rzecze Zaratustra Fryderyk Nietzsche, ale nie moją ulubioną edycję i tłumaczenie. Chcę trochę poczytać pierwszą część w innej interpretacji. Zdywersyfikować pogląd. W szpitalu na pewno się mną zaopiekują. Poza tym telefon i moje rzeczy. Wykupiłem subskrypcję Grammarly na rok, drogo ale to mój sposób na życie – pisanie. Narzędzie tak pomocne… Jak najbardziej odczuwam potrzebę profesjonalnej pomocy. Nikt nie chce czytać moich tekstów nieodpłatnie, a więc zamontowanie czegoś takiego jak aplikacja Grammarly rozbuduje mój warsztat o robota –redaktora. Robota, który nie lekceważy przecinków i średników. Pomoże mi zastanowić się nad każdą potencjalną poprawką. Muszę być uważny, bo niektóre z sugestii aplikacji są niegramatyczne, niepoprawne z punktu widzenia filologa. Dlatego narzędzie nie jest doskonałe, i ogólnie przeznaczone dla języka angielskiego. Mam nadzieję, że jak sztuczna inteligencja będzie się wtyczka uczyć po polsku. Poszerzać zakres kompetencji i bogactwo słownikowe. No i może użyję jej do obróbki angielskich tekstów. Zobaczymy co czas przyniesie.

Jestem już po operacji. Na zwolnieniu L4 z pracy. Powiodło się i śniłem gdy mnie wzięto pod nóż. Zasnąłem nie wiem kiedy. Czułem tylko jak w żyłę wpływa jakieś piekące lekarstwo i po tym wrażeniu odpłynąłem. Teraz czas na regenerację i powrót do pełni zdrowia. Aż inne pieśni śpiewać zacznę…

 

wtorek, 6 października 2026

PRZEPROSINY

 Dzień dobry, drogi Czytelniku!

Mam złą wiadomość. Usuwam z dystrybucji drugi zeszyt mojego wyboru cytatów. Użyłem na okładce wizerunku Stephena Kinga. Wczoraj ktoś zwrócił mi na to uwagę. Zwyczajnie, ze złością, zakomunikował mi, że to kradzież… Myślałem, że w dobrej wierze propagowanie kogoś, nawet coś czytałem w tym sensie mówiącego, ale dziś sprawdziłem dokładnie i: nie wolno bez pozwolenia. Jestem tak malutkim twórcą, że pewnie nikt się nie doczepi ani się nie dowie, ale wycofuję moje dzieło z obiegu. Nie może już to zataczać szerszych kręgów. Dno i kupa… Złość i rezygnacja… Zostanie to na mój użytek… Dwa egzemplarze wysłałem do największych bibliotek. Nic nikt nie powiedział. Jeden podarowałem Legnickiej Głównej Czytelni. Nie sprzedaję tego; działam z miłości do literatury. Drogi Panie Stephenie Kingu, jeśli czytasz te słowa, wiedz, że jest mi bardzo przykro. Niepełne informacje zgromadziłem, zanim dokonałem kolejnych kroków… Rozumie Pan to dobrze.

Jest mi bardzo przykro i słusznie, że wczoraj zostałem zaatakowany. Proceder, którego się dopuściłem, jest nielegalny. Przerywam tę nić. Rozeszło się może dziesięć egzemplarzy. W ramach działalności nierejestrowanej. Tyle jest fotek w Internecie. Założę się, że większość bezprawnie opublikowano.

A więc: oto moje publiczne przeprosiny i zapewnienie, że żaden kolejny egzemplarz nie ujrzy światła dnia. Pożrę je wszystkie żywcem… Korzę się i jeszcze raz przepraszam.

Poza tym polecam dzieła Stephena Kinga, których sam mam około dwudziestu. Cały cykl Mroczna wieża z barwionymi brzegami. Lśnienie, Zielona mila, Doktor sen, Danse macabre, Jak pisać, pamiętnik rzemieślnika, Holly, Carrie i kilka innych. Myślę, że wszystko co robi w kategoriach pisarskich jest doskonałe i genialne!

Kłaniam się i pozdrawiam serdecznie, Czytelniku, bądź pełen zrozumienia.

sobota, 29 sierpnia 2026

SZEŚĆ DZIEŁ - GEORGE 247LABEL - Jerzy PIOTROWSKI

 

Dzień dobry, Czytelniku!
🥊 Późno już i chwieją się żółte mlecze, w dolinę gór nadciąga cichy odwieczerz… To z Józefa Czechowicza. Jestem pewien. To jednak nie jest tematem nurtującym moją myśl. Chcę pochwalić się osiągnięciami dwóch ostatnich lat. Od maja 2025 do sierpnia 2026, czyli w trochę więcej niż rok, wydałem własnym sumptem sześć moich rzeczy, książek, publikacji. Na pewno są warte przeczytania, warte, by za nie, niedrogo, owszem, zapłacić.
🥊 Jestem dobry w pisaniu tekstów. Siódme moje dzieło, które mam jeszcze na warsztacie twórczym, udowodni mój profesjonalizm w dziedzinie filologii. Ostatnie lata, gdy zacząłem wstawać wcześnie, jeszcze w nocy. Zmieniwszy higienę dnia parę lat temu, sprawiłem, że dziś zbieram owoce mojej pracy, zaangażowania, odblask niekłamanego entuzjazmu, jaki nosi mnie przez film, w którym gram główną rolę…
🥊 Ważną wiadomością i konsekwencją odstawienia nałogów, tych aspołecznych, powtarzanych po tysiąc razy, jest również odzyskanie refleksji nad codziennością. Zrzuciłem z siebie jarzmo niewolnego człowieka, uległego władzy potężnego nałogu. Żyzność mózgu odzyskała świeżość. Wyjałowienie z pragnień, wycofanie społeczne, sztuczne raje, jakie zwiedzałem, pełznąc przez nie niczym plugawy wąż. Urobiłem się po łokcie, a moja złośliwość okrzepła na ciele i wreszcie: zmyłem ją. Tak, krew krzepnie, gdy nie krąży.
🥊 Od dziesięciu lat wybieram życie, jeśli tylko jest wybór. Jestem morzem, w którym zatonie wielka wzgarda, nie kalając mnie. Myję ręce tak często, jak się da, i błogosławię mydło oraz słowniki. Dużo pracuję, goniąc stracony czas. Stracony na głupoty, zmarnotrawiony na bezmyślny amok, niosący to do góry i kopiący w dół. Talent, który mam w naturze, który mam na dłużej, procentuje; szlifuję ten diament, by w finale mieć satysfakcję, że nie wszystek umrę…
🌞 Wracam do myśli przewodniej, czyli sześciu książek: 

1. KREW ORŁÓW – zbiór opowiadań o nowym, drugim świecie, potężnym kontynencie, Zakonie Walecznych Orłów, wampirach (koniecznie przeczytajcie NIEPOKÓJ W WIELKOPOLIS), o tym, co czeka społeczeństwo ludzi, które zdało próbę, zasłużyło na awans. Siedem opowiadań luźno ze sobą związanych, treścią zbiorów mających wspólne części.

2. LIRYKI: przemawiam rymem, okrągłym, nieskomplikowanym, jak uniki i ciosy wyprowadzane przez boksera. Za moje punche profesura. Skondensowana prawda mnożąca rymem znaczenia, potęgująca je do nieskończoności. Lustro płynnego srebra, najwyższej próby i czystości, przeglądając się w nim – jesteś odmieniony, za każdym razem znajdując w nim na nowo siebie.

3. DZIEŁA: po pierwsze – trzy poematy. Oj, dużo wysiłku będziesz musiał zainwestować, czytelniku, w tak długie teksty pisane mową wiązaną, i czas. Lirykę odbiera się zupełnie inaczej niż, na przykład, przygody piratów itp.

4. ESEJE: moje przemyślenia i odniesienia, konkluzje kulejąco przychodzące do mnie. Niezobowiązujące tematy, na które każdy z nas może wyrobić sobie zdanie czy pogląd. I lepsza wiedza… Chcę podzielić się doświadczeniem, niejednokrotnie – wielokrotnie potwierdzonym.

5. A. C. P. ZESZYT PIERWSZY, czyli ponad dziewięćset wypisów z kanonu klasyki literatury pięknej, polskiej i zagranicznej. Mozolnie zbierane zlepki Autentyku, który komponuje swoją pieśń niewidocznie, tak jak obraca się świat. Wobec wszystkiego „tu” toczy się kula „tam”. Biorę cytaty, jak gdybym był ich autorem. To mój wybór. Wiele z nich licuje z maszkarą Dyabła szyderczego. Ropiejące wrzody wybujałe na gnijącym ciele. Lub zgoła gładka skóra świetlistego anioła. Obu z nich dotyka słowo Boże. Ekstrema się stykają…

6. A. C. P. ZESZYT DRUGI, jeszcze świeże dzieło, pachnące drukiem. Z oficyny DRUKOMATIC.PL drukarni szybkiej i profesjonalnej w działaniu. Kolejne moje wyłowione krótkie fragmenty treści. Wyrwane z kontekstu, bez tła i opowieści. Sucha prawda, cierpka i szorstka jak język kota, gorąca jak jęzor płomienia. 

sobota, 22 sierpnia 2026

A. C. P. zeszyt drugi Jerzy Piotrowski



 Kłaniam się Czytelniku. Kolejny kamień milowy na drodze mojej twórczości miniony. Napisałem fragment Autentyku. Zlepiłem go z eklektycznego materiału w paradoksalnie spójną treść. To nieoczywiste, powtarzam. To zrodzone bez bólu i strachu. Chemia to światopogląd, ale o tym opowiem następnym razem. Zapraszam do kontaktu i kupowania moich dzieł, książek, mojej literatury; jakkolwiek nazwiesz to, co jest moim sposobem na życie. To pełnoprawne publikacje z pięcioprocentowym podatkiem VAT. Robię to z miłości do literatury, do żywiołu słowa, dlatego, że przyczyn szukam w przyszłości. A więc: po co to robić i dla kogo? Ja znam doskonałe rozwiązanie, w poszukiwaniu, w zbliżaniu się do ideału. Dzielę to uczucie z Tobą, za pośrednictwem treści moich tekstów. A te wypisy biorę jak moje...
Zapraszam do lektury...
 
 
Dzień dobry Czytelniku... mój bliźni, mój bracie...
Oddaję w Twoje ręce moją szóstą publikację. Drugi zeszyt cytatów, wycinków, zlepków Autentyku... Możesz znaleźć w nim siebie, swoją rzeczywistość. Możesz zadać doskonałą zagadkę dnia, lub uzyskać kulejącą odpowiedź. Dowiedzieć się, że wszyscy mają rację. Że wiadomości pokrywają jedna drugą i w tyglu niepamięci ginie wszystko, jakkolwiek odpowiesz na pytanie: “czy istnieje Bóg?”. Zrozumienie treści to dzieło dnia, czytać choćby po trochę, to zagadnienie na lata, bo nie chodzi ani o dni, ani o miesiące... Moje dzieło jest wieczne. Głos wieczności “po” i wieczność “przed”. Ta zajawka nie jest oczywista. Zbierałem cytaty długie lata, wyłowiłem zaprawdę najcenniejsze, albo, co najmniej, drogie. Miłość, nienawiść, substancja, wiara, recepta na wszystkiego po trochę, wszystko to bardzo lubię. Stoję tu! Odczarowany Twoim słowem, z biczem trzaskającym w moją dziką mądrość, malującym moje życie. Tak, święte tak oraz nie, znaczące – nie... Czarno na białym, do znudzenia, zapraszam do lektury i polecam, bo: czytać – warto!
Za egzemplarz czystego stężenia literatury chcę 20 pln/ sztuka.

Dziękuję drukarni DRUKOMATIC.PL za rzetelną i błyskawiczną pracę. Polecam!

niedziela, 16 sierpnia 2026


 


Dzień dobry, Czytelniku!

Wydałem własnym sumptem kolejne moje pismo, kolejną moją rzecz. 154 strony, czyli ponad 900 wypisów, z kanonu klasyki literatury pięknej — polskiej i zagranicznej. Fragmenty, wycięte z całości kontekstu powieści lub poematów. Zebrane w trakcie dziesięciu lat studiów oraz pracy z tekstami, którą trudnię się z pasją. Coś, co mnie trafiło, coś, co orzekłem, że jest też moje. Lepsza wiedza, jakoby wydestylowana z tygla ingrediencji, składających się na większe dzieła. Złote myśli tworzące eklektyczną treść tej Ziemi. Mówię więc o emocjach, uczuciach, substancjach. Mówię o bohaterach, o szukaniu własnych dróg, o wierze, o nadziejach i przekleństwach. Wszystkiego po trochę, jak w dobrze rozczynionym słoju, mieszczącym w sobie pokarm dla myśli. To kolejne — piąte już — dzieło z sygnaturą

GEORGE247LABEL — Wytwórnia Literatury.

Czytelniku, konsumuj powoli, lub dużymi porcjami, albo zgoła: przeczytaj na jednym tchu. Warto czytać! Polecam!

Jeśli chcesz Czytelniku, kupić moje dzieło, to pisz na adres;
krolewskiorzel@gmail.com
dzwoń:
783 504 236
Cena jednego egzemplarza to 20 złotych i, oczywiście, koszt przesyłki.
Wielkie i serdeczne dzięki oficynie:
DRUKOMATIC.PL
w błyskawicznym tempie i rzetelnie wydrukowali mój pierwszy zeszyt cytatów.
Zapraszam również na blog:
jurekpiotrowski.blogspot.com
to moja strona, na której egzystuję jak sąsiad orłów, sąsiad śniegu, sąsiad słońca... studiujcie mój trop, to ścieżka, którą jeszcze do tej pory nie chadzano. To tysiączne dobrych rzeczy
poczynanie, to tysiąc nowych możliwości oraz tysiąc i jedna przypowieść.