Dzień dobry Czytelniku!
Mam już okulary. Fajne i widzę co leci na pasku podczas
oglądania kanału informacyjnego, telewizji katastroficznej TVN… Jadę dziś do
szpitala, jutro mam mieć zabieg usuwania niewielkiej przepukliny pępkowej.
Rosnącej wraz z apetytem na słodkie. Smaku czekolady zapomniałem. Kawa gorzka –
owszem – jest dobra, ale smak jaki uzyskuje posłodzona łyżeczką cukru, nie może
równać się z niczym innym. Schudłem osiem kilo – ważę osiemdziesiąt pięć. Jeden
kolega też jest po takim wszyciu siatki na okolicę pępka i przytył dużo, trochę
wylewa się zza paska… Ale ja chcę mieć płaski brzuch, więc będę moją dietę
kontynuował i jak zmienię pracę z fizycznej na umysłową, co właśnie się dzieje…
No więc, wówczas, zacznę trenować brzuch i biegać. Postanowienie jest silne i
zależy mi na ćwiczeniu nóg, brzucha oraz barków, obręczy barkowej z szyją… Tak
– poświęcę się temu w wolne od pracy lektora dni. Coś się kończy coś się
zaczyna. Jest ciągłość zatrudnienia. Nie porzucam pracy nie mając innego
zarobkowego zajęcia. Odchodzę świadomie i nie paląc – myślę – mostu. Kto wie
jak sprawa się rozwinie. Myślę jeszcze o zwycięstwie, o zwycięstwie! To
podstawowy warunek myślenia, mnożącego się w nieskończoność. To mój świadomy
wybór. Moje teksty bronią się same, więc są we właściwym miejscu i we właściwym
czasie… Czytam znów więcej, widzę jak to korzystnie wpływa na mózg, na potoczystość
wypowiedzi, dobieranie słów.
Oczywiście poprawiam
Drugi
syn czyli Chemia jako światopogląd albo spowiedź dziecięcia milenium.
Mam nadzieję być z wami wkrótce. Bawić się i śmiać oraz
planować przyszłe dni. Rzetelnie i uczciwie pracować, dzielić ogromny ładunek
empatii, także nagrywając audiobooki. Kończę obróbkę Pożegnania jesieni Witkacego i biorę się za nagrywki Portretu Doriana Graya Oskara Wilde’a.
Będę się świetnie bawił. Ćwicząc sztukę aktorstwa głosowego. Do szpitala
zabieram jedną książkę papierową, zgadniecie jaką? Tako rzecze Zaratustra Fryderyk Nietzsche, ale nie moją ulubioną
edycję i tłumaczenie. Chcę trochę poczytać pierwszą część w innej interpretacji.
Zdywersyfikować pogląd. W szpitalu na pewno się mną zaopiekują. Poza tym
telefon i moje rzeczy. Wykupiłem subskrypcję Grammarly na rok, drogo ale to mój
sposób na życie – pisanie. Narzędzie tak pomocne… Jak najbardziej odczuwam
potrzebę profesjonalnej pomocy. Nikt nie chce czytać moich tekstów
nieodpłatnie, a więc zamontowanie czegoś takiego jak aplikacja Grammarly rozbuduje
mój warsztat o robota –redaktora. Robota, który nie lekceważy przecinków i
średników. Pomoże mi zastanowić się nad każdą potencjalną poprawką. Muszę być
uważny, bo niektóre z sugestii aplikacji są niegramatyczne, niepoprawne z
punktu widzenia filologa. Dlatego narzędzie nie jest doskonałe, i ogólnie
przeznaczone dla języka angielskiego. Mam nadzieję, że jak sztuczna inteligencja
będzie się wtyczka uczyć po polsku. Poszerzać zakres kompetencji i bogactwo
słownikowe. No i może użyję jej do obróbki angielskich tekstów. Zobaczymy co
czas przyniesie.
Jestem już po operacji. Na zwolnieniu L4 z pracy. Powiodło się
i śniłem gdy mnie wzięto pod nóż. Zasnąłem nie wiem kiedy. Czułem tylko jak w
żyłę wpływa jakieś piekące lekarstwo i po tym wrażeniu odpłynąłem. Teraz czas
na regenerację i powrót do pełni zdrowia. Aż inne pieśni śpiewać zacznę…








