Dobry Czytelniku! Dzień dobry, zacny Czytelniku!
Zbliża się, nadchodzi cichym krokiem ŁOWCA…
Oto oficjalna zapowiedź mojego kolejnego zeszytu.
Opowiadanie o Baronie Marcinie Spławskim. Osieroconym w brutalnym ataku
wampirów na rezydencję wielkiego wojownika. Prostą konsekwencją wielkości jest
wielkość. A co do tego, gdy wychowana w sterylnych warunkach z samymi mądrymi
ludźmi wokół. To musiało wydać owoc zaiste niespotykanego dotąd smaku…
Satelita, Szkarłatny Kruk w Zakonie Walecznych Orłów, w jego elitarnych
oddziałach, wśród Krwawych Orłów. Ten sam trop przeznaczeń, wiodący do warowni
wendetty przedsięwziętej wobec małodusznych. Pan Marcin – stale pod wpływem
LSD, każdorazowo silnym gatunku kartonu i kryształów – morduje bezlitośnie
pijawki. Wyobraź sobie proceder wbijania ołowianego kołka w aortę na szyi
potwora. Potwora czterokrotnie silniejszego niż statystyczny obywatel. Tego wymaga
bezpieczeństwo ludzi. Z niewielkim, ale równie wartościowym oddziałem nadludzi
tępią zwyrodnienie. Realizują wyrok śmierci na każdym z wampirów. Szkatułkowo
mam plan opisać również wydarzenia poprzedzające działania Barona, a mianowicie
czystkę przeprowadzoną przez Dziewiątą Kampanię Likwidacyjną, gdy to na stosach
palono wampiry… Zenon wykorzenia wrzody na ciele społeczeństwa, wyciska z nich
ropę i przebija… Mroczne treści, to zawartość tego zeszytu. Mózg pijawki jest
dworcem, z niego rozchodzą się tory myślowe tej powiastki, na kanwie szarej
masy w głowie potwora tworzy się opowieść o losach prawdziwych bohaterów.
Pijawka pełznąc po suficie nie czuje, że wisi, dopiero wówczas ma grunt pod
nogami. Jak wrony, co drzewa kaleki widzą pod sobą… Zwyrodniałe potwory
karmiące się chorobą, kaleki na wywrot, przekleństwo to ich ogień, podłość –
woda na ich młyn. Heroina – ekwiwalent dla ekstazy jaką daje picie krwi
ludzkiej. Wszystkie te mroczne tematy poruszę i nie twierdzę, że jest to
dobrych rzeczy poczynanie. To monochromatyczna wizja naprawy świata, jak zwykle
pod własne dyktando…
